Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi oelka z miasteczka Warszawa Śródmieście. Mam przejechane 23730.98 kilometrów w tym 681.59 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.78 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 17514 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy oelka.bikestats.pl
  • DST 36.09km
  • Czas 02:19
  • VAVG 15.58km/h
  • VMAX 29.80km/h
  • Temperatura -8.0°C
  • Podjazdy 29m
  • Sprzęt Trek 800 Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kierunek – wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja.

Niedziela, 12 lutego 2012 · dodano: 25.02.2012 | Komentarze 8

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Śniadeckich - pl. Politechniki - Nowowiejska - pl. Zbawiciela - al. Wyzwolenia - Czerwijowskiego - al. Armii Ludowej - Aleje Ujazdowskie - Agrykola - Myśliwiecka - Rozbrat - Przemysłowa - Koźmińska - Górnośląska - Czerniakowska - Wilanowska - Solec - Wioślarska - Wybrzeże Kościuszkowskie - Most Świętokrzyski - Wybrzeże Szczecińskie - Wał Miedzeszyński - Zwycięzców - Kanał Wystawowy - al. Stanów Zjednoczonych - Kinowa - Rozłucka - Turbinowa - Spalinowa - Grenadierów - Białowieska - Łukowska - Mlądzka - Sulejkowska - Tarnowiecka - Łukowska - Rodziewiczówny - Ostrobramska - Płowiecka - Korkowa - Potockich - Czecha - Trawiasta - II Poprzeczna - Marysińska - Czecha - Potockich - Skrzyneckiego - Powszechna - Korsuńska - Kaczeńca - Łysakowska - Bychowska - Związkowa - Korkowa - Płowiecka - Ostrobramska - Rodziewiczówny - Łukowska - Białowieska - Poligonowa - Motorowa - Ostrzycka - al. Stanów Zjednoczonych - Kanał Wystawowy - Zwycięzców - Wał Miedzeszyński - Most Łazienkowski - Fabryczna - Koźmińska - Jezierskiego - Rozbrat - Myśliwiecka - Agrykola - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Czerwijowskiego - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - pl. Politechniki - Lwowska - Piękna



I jest cywilizacja, choć z lewego brzegu widać jest sporo wysokich drzew kryjących budynki Pragi i Saskiej Kępy.

Dzisiaj wpis już sam w sobie jest historyczny, bo jechałem dwa tygodnie temu, kiedy to jeszcze zima była w pełni. Wówczas z silnym mrozem.
Zima była wówczas w pełni, co doskonale widać po stanie Wisły poniżej Mostu Łazienkowskiego.

Zmrożona Wisła © oelka

Na środku rzeki widać trzy ciemne punkty. Zapewne są to spacerujący po lodzie. Ja nie zdecydowałbym się obecnie na taki spacer. Jakoś nie mam ochoty na niespodziewaną kąpiel w nurcie takiej rzeki.

Tym razem mój wyjazd na wschód miał bardzo konkretny powód. W 2009 roku ukazał się pierwszy tom monografii Anina Barbary Wołodźko-Maziarskiej: O starym Aninie inaczej - Przewodnik towarzysko-historyczny i nie tylko. A teraz zaczynają się przymiarki do wydania napisanego już tomu drugiego, czego można spodziewać się w maju lub czerwcu. Tak więc pojechałem do Anina zaklepać sobie jeden egzemplarz tomu drugiego. Bardzo sobie bowiem cenię źródła pisane.
Zanim jednak dotarłem do Anina po drodze przejeżdżałem przez Grochów. W pierwszą stronę zahaczając o relikty starego Grochowa.

Dawny Grochów © oelka

Tu widać skrzyżowanie ulic Mlądzkiej i Sulejkowskiej. Daleko w głębi widać Grochowską.
Wracając zajrzałem na Ostrobramską. Przy skrzyżowaniu z ulicami Grenadierów i Poligonową otwarto wreszcie kładkę z całkiem rozsądnym podjazdem.
Widoki z kładki są ciekawe:

Na Ostrobramskiej © oelka

Ten powyżej jest w stronę Saskiej Kępy. Z widokiem na fragment osiedla pomiędzy Majdańską i Aleją Stanów Zjednoczonych. A teraz spojrzenie na wschód:

Ostrobramska w stronę Witolina © oelka

Widok niczym z lat 80. wiata przystankowa typu "Ł II" charakterystyczna dla tamtej epoki i szczególnie dla Trasy Łazienkowskiej. Nazwa typu wiąże bowiem te wiaty właśnie z Trasą Łazienkowską. Wiaty tego rodzaju zostały zaprojektowane przez inż. Benona Grzeszczuka, kierownika Pracowni Projektowej Zakładu Torowo-Budowlanego MZK, w 1974 roku. I jak dotychczas był to chyba najlepszy projekt wiat dla Warszawy.
W tle widać nowszy budynek Rawaru z lat 80. Do dzisiaj zachował elewację typową dla budynków z tego czasu.
Inna sprawa, że w latach 80. pojawienie się z aparatem w tym miejscu miało duże szanse wzbudzić zainteresowanie milicji, ze względu na sąsiedztwo fabryki, do tego jeszcze pracującej dla wojska przy produkcji sprzętu radarowego.
Rawar był pierwszym dużym zakładem przemysłowym w tym rejonie. Fabryka powstała w 1954 roku. Dopiero w latach 80. przy Ostrobramskiej zaczęła się budowa Przemysłowego Centrum Optyki. Kolejnego zakładu związanego z wojskiem. Przemysł na Pradze Południe już przed wojną skoncentrował się na Kamionku (np. PZO czy ZWUT), natomiast Grochów był terenem wybitnie mieszkalnym.
Tego zapewne nie napisano w wprost, ale Rawar był zapewne głównym powodem, dla którego na ulice Grenadierów, Ostrobramską i Zamieniecką zawitała linia 135. Stało się to 30.09.1956. Później w tym rejonie pojawiły się kolejne linie: 135bis zastąpione przez 335, 158, J, a po zbudowaniu Trasy Łazienkowskiej w 1974 roku również 182. Większy wysyp linii nastąpił na Ostrobramskiej dopiero w latach 90.
Jak wyglądały te okolice przed zbudowaniem Trasy Łazienkowskiej można zobaczyć na planie Warszawy z 1965 roku.
A tak w 1978, po zbudowaniu trasy:



Warto zwrócić uwagę, że skrzyżowanie Grenadierów, Poligonowej i Ostrobramskiej znajdowało się wówczas po drugiej stronie kładki. Obecny układ można zobaczyć na planach wydanych po 1986 roku. Tu z 1993 roku:



Ciągnąc dalej wątek komunikacyjny i jadąc do Anina przejeżdżałem koło zajezdni MZA "Ostrobramska". W sumie to temat zajezdni podsunęła mi anchor wspominając o zlikwidowanej zajezdni R-9 "Chełmska". Zakład R-10 Ostrobramska ruszył jak to często bywało dzień przed lipcowym PRL-owskim świętem 22 lipca. Jej uruchomienie pozwoliło na likwidację starej i tymczasowo odbudowanej zajezdni przy ulicy Łazienkowskiej 8, co nastąpiło 19.04.1970 roku.
A obecnie przy ogrodzeniu od strony Ostrobramskiej stacjonują zabytkowe autobusy pozbierane przez Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej.

Linię obsługuje Zakład R-10 "Ostrobramska" © oelka

Dwa Ikarusy: głębiej biało-czerwony Ikarus 280.26 o numerze taborowym 2600, z 1987 roku. Malowanie choć bardzo klasyczne bo stosowane w przypadku Ikarusów 280 od początku ich eksploatacji czyli od 1978 roku do 1984 jest w przypadku tego egzemplarza nieprawdziwe. Gdyż był on fabrycznie pomalowany już bez dolnego białego pasa. Niemniej dobrze oddaje pierwsze lata eksploatacji tych autobusów w Warszawie. Przed nim stoi już zupełnie inny pojazd choć również tego samego producenta. Ikarus 411 o numerze taborowym 6550 jest jednym z sześciu wyprodukowanych pojazdów tego typu na świecie. A jeśli spojrzymy się w lewo zobaczymy kolejne dwa Ikarusy...

Ikarus kontra Ikarus © oelka

Dalej w głębi widać Ikarusa 260.04 o numerze taborowym 289. Ten egzemplarz przyjechał z Węgier do Warszawy w 1982 roku.
A przed nim w typowym dla PKS-u kremowo-żółtym malowaniu widać produkt rodem z Jugosławii, czyli Ikarus Zemun IK-160P. Był to efekt współpracy fabryki w Jelczu z jej jugosłowiańskim odpowiednikiem z Belgradu występującym do lat 90. pod identyczną nazwą, jak producent z Budapesztu na Węgrzech. Pojazd z Jugosławii oparty był na konstrukcji niemieckiego MANa, a w Jelczu otrzymywał polskie wyposażenie stąd typowe dla Jelczy-Berlietów ławki i oświetlenie wnętrza.
W okolicach Warszawy dość spora grupa tych autobusów była w posiadaniu PKS Grójec. Były więc częstym gościem na Dworcu Zachodnim PKS.

A teraz pora na kolej.
W ubiegłym roku opisałem "wojenną" łącznicę w Zielonce. Tym razem kilka słów o innej łącznicy na potrzeby "W", łączącej linie numer 2 i linię numer 7. W wykazie łącznic D30 figurowała pod numerem 505 mierzyła 1,026km, zaczynając się na stacji Warszawa Rembertów, a kończąc się na stacji Warszawa Wawer. Miała zapewnić bezpośredni przejazd z linii z Lublina na linię do Siedlec i Białegostoku z pominięciem stacji Warszawa Wschodnia i Wschodnia Rozrządowa, które w warunkach prowadzenia działań wojennych mogły zostać uszkodzone lub zniszczone. Tor biegł łukiem od stacji w Rembertowie do ulicy Żołnierskiej i dalej był poprowadzony po lewej stronie ciągu ulic Żołnierskiej, Rekruckiej, Łysakowska, Kaczeńca. Od lat 60. praktycznie nie była użytkowana. Pamiętam ją z okolic skrzyżowania Łysakowskiej i Korkowej w latach 80. jako porośniętą drzewami. Rozebrano ją w latach 90, przeprowadzając modernizację skrzyżowań ulicy Rekruckiej z Korkową i Marsa. Do dziś zachowały się resztki nasypu wzdłuż Łysakowskiej i Kaczeńca, oraz tor wjazdowy na łącznicę zakończony kozłem oporowym. Na zdjęciach widać porośnięty drzewami ślad nasypu i torowiska.

Śladem łącznicy (1) © oelka


Śladem łącznicy (2) © oelka

Z mrozem poradziłem sobie całkiem nieźle, choć maska i kominiarka oczywiście nie współpracują z okularami, powodując ich parowanie, lub zamarzanie. Do skrzyżowania Marsa z Płowiecka przejazd był niezły, stosunkowo mało było fragmentów nieodśnieżonych lub oblodzonych. Ale już od korkowej zaczął się lodowy horror. Szczególnie na bocznych ulicach. Co ciekawe lepiej było jechać tam po chodniku, gdzie ludzie czymś przynajmniej posypali śnieg z lodem, niż jezdnią gdzie były lodowe góry i doły wyrzeźbione przez samochody. W każdym razie obyło się bez niezamierzonych spotkań z ziemią.





Komentarze
mors
| 21:06 niedziela, 4 marca 2012 | linkuj anchor,
poproszę o szczegóły: gdzie jeszcze jeżdżą Ogórki i jak (regularnie, czy tylko wycieczkowo, albo zastępczo)??
zielonamila
| 10:39 poniedziałek, 27 lutego 2012 | linkuj Super wycieczka. Pozdrawiam
oelka
| 18:17 niedziela, 26 lutego 2012 | linkuj shem
Każde miasto ma swoje zawiłości i zaszłości znikające już po kilkudziesięciu latach z pamięci większości mieszkańców.
Myślę, że to powiedzenie związane ze smrodem u nas w Polsce miało rację bytu za czasów Felicjana Sławoja Składowskiego i jego akcji stawiania tzw "sławojek" na wsiach. Co innego w głębi terenów "wielkiego brata" tam są miejsca gdzie cały czas pasuje.
mors
W Warszawie Ikarus miał niezaprzeczalne zalety: zawsze weszło więcej osób niż do PR-ki i szybciej jechał. Jelcza PR110 nie dało się rozbujać ponad 70km/h. A Ikarusem na dłuższych odcinkach bez przystanków można było przejechać się znacznie szybciej :-)
Mnie ta kolorystyka PKS-u też się podoba. W każdym razie po biało-niebieskich siermiężnych SAN-ach H100 i Jelczach "ogórkach", Autosany i Zemuny zdecydowanie robiły lepsze wrażenie.
DARIUSZ79
I niech jeździ jak najdłużej!
Na razie są trzy muzealne Zemuny IK160P. Za to chyba nie ma żadnego IK4VP. To była oryginalna solówka różniąca się nieco ścianą przednią (dzielona przednia szyba, inna atrapa chłodnicy).
DARIUSZ79
| 06:43 niedziela, 26 lutego 2012 | linkuj Ikarus Zemun jeszcze u nas na zakładzie pracy jeszcze jedzi i ma się dobrze:):)
mors
| 00:24 niedziela, 26 lutego 2012 | linkuj Za Ikarusami nie przepadam, chociaż muszę przyznać, że na widok Zemuna łezka mi się zakręciła. ;) I to jeszcze w takim malowaniu! Moim skromnym, te kolory doskonale oddają ducha lat 80tych i wczesnych 90tych. Takie siermiężne i naiwne, ale i ciepłe i na swój sposób sielankowe...
Ot, takie moje subiektywne odczucia. ;)
shem
| 22:35 sobota, 25 lutego 2012 | linkuj Bardzo ciekawy wpis. Lubie czytać takie zawiłości historyczne związane z miastami. Odnosząc się jeszcze do tytułu, jest takie powiedzenie: "Im dalej na wschód, tym większy smród".
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa ezapa
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]