Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi oelka z miasteczka Warszawa Śródmieście. Mam przejechane 23730.98 kilometrów w tym 681.59 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.78 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 17514 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy oelka.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2014

Dystans całkowity:448.43 km (w terenie 7.36 km; 1.64%)
Czas w ruchu:23:28
Średnia prędkość:19.11 km/h
Maksymalna prędkość:42.20 km/h
Suma podjazdów:397 m
Liczba aktywności:13
Średnio na aktywność:34.49 km i 1h 48m
Więcej statystyk
  • DST 23.68km
  • Teren 0.10km
  • Czas 01:20
  • VAVG 17.76km/h
  • VMAX 30.20km/h
  • Temperatura 7.4°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Socrealistyczny cmentarz w Warszawie

Piątek, 31 października 2014 · dodano: 29.09.2015 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - Polna - Waryńskiego - Pole Mokotowskie - Banacha - WUM -- WUM - Trojdena - Cmentarz Żołnierzy Radzieckich - Żwirki i Wigury - Racławicka - Płatowcowa - Olimpijska - Balonowa - Miączyńska - Wołoska - Bytnara "Rudego" - Joliot-Curie - Malczewskiego - Puławska - al. KEN - al. Wilanowska - al. Sikorskiego - Pory - al. Sikorskiego - Sobieskiego - Jazgarzewska - Sielecka - Podchorążych - Suligowskiego - Czerniakowska - 29 Listopada - Szwoleżerów - Agrykola - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska


Opisuje moje trasy ze sporym opóźnieniem. Tym razem jechałem 31 października 2014 roku. Dzień przed 1 listopada, który kiedyś w Polsce Ludowej był nazywany Dniem Zmarłych. Będąc dniem wolnym od pracy i nauki przejął zwyczaj odwiedzania cmentarzy, który w Kościele Katolickim wypada 2 listopada w Dzień Zaduszny. Na mojej dzisiejszej trasie znalazł się cmentarz, który może budzić pewne kontrowersje. Jak każdy zresztą obiekt związany z obecnością Rosjan, wojsk rosyjskich czy radzieckich w Polsce i w szczególności w Warszawie. Ja jednak nie zamierzam się zastanawiać nad tym czy Cmentarz Żołnierzy Radzieckich powinien istnieć czy nie. Cmentarz związany z parkiem jest to ciekawym projektem, szczególnie gdy przyjrzymy się jak rozwiązano projekt połączenia cmentarza z parkiem.

Cmentarz Żołnierzy Radzieckich
Cmentarz Żołnierzy Radzieckich © oelka
Jeśli spojrzymy na zdjęcia lotnicze z 1945 roku to przy ulicy Żwirki i Wigury na południe od ogródków działkowych "Rakowiec", o których pisałem 12 lipca 2012 roku znajduje się pole, czy też łąka ciągnąca się aż do skrzyżowania z ulicą Racławicką. Były to grunty wpisane do ksiąg hipotecznych jako "Dobra ziemskie Folwark Rakowiec". Z tym wiąże się też ciekawostka obecnego podziału administracyjnego Warszawy, gdyż wielu osobom wydaje się, że prawa strona ulicy Żwirki i Wigury jest na Ochocie. Tymczasem jest to teren Mokotowa.
Na tym terenie zdecydowano się na utworzenie cmentarza żołnierzy z Armii Czerwonej. Można podejrzewać, że wybór miejsca przy drodze z lotniska do centrum miasta nie był przypadkowy. Trudno określić jaki wpływ na budowę cmentarza mieli przedstawiciele ZSRR. Wiadomo, że znaczna część cmentarzy tego rodzaju powstawała z inicjatywy radzieckiej, a zdarzało się, że była ich własnym dziełem najczęściej budowanym przez odziały frontowe Armii Czerwonej. Pozostałe cmentarze powstawały w miarę prowadzonych ekshumacji. Warto dodać, że według źródeł rosyjskich w Polsce poległo blisko 600 tysięcy żołnierzy, nie licząc jeńców w niewoli niemieckiej. Te cmentarze i wielka ilość poległych żołnierzy stały się częścią radzieckiej propagandy w postaci Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (ros. Великая Отечественная война) z lat 1941-45. Oczywiście ZSRR brał bardzo poważny udział w wojnie z Niemcami, jednak w propagandzie nie wspominano o pakcie Ribentrop-Mołotow, czy już po ataku Niemiec na ZSRR fatalnej organizacji Armii Czerwonej, co miało wielki wpływ na ilość ofiar.



Pomysł budowy cmentarza powstał w 1949 roku. Projekt sporządził Bohdan Lachert (spotkaliśmy się z nim między innymi na Saskiej Kępie 26 maja 2012 roku odwiedzając ulicę Katowicką, a także 24 czerwca 2014 roku gdy wspomniałem willę Szyllerów przy Wale Miedzeszyńskim) oraz Irma Ignaczakowa, z udziałem Ireny Czarkowskiej. Dwóch artystów plastyków Jerzy Jarnuszkiewicz i Stanisław Lisowski są autorami wystroju rzeźbiarskiego, do realizacji którego zatrudniono 15 rzeźbiarzy. Projekt zieleni otaczającej cmentarz byli inżynier ogrodnik Zofia Dworakowska oraz inżynier architekt Władysław Niemiec.
Za ten wybitnie już socrealistyczny i monumentalny projekt autorzy zostali nagrodzeni Państwową Nagrodą Artystyczną pierwszego stopnia.
Działka z parkiem i cmentarzem ma kształt bardzo zbliżony do trójkąta prostokątnego o powierzchni koło 19 hektarów. W tym układzie przyprostokątne to boki wzdłuż Żwirki i Wigury oraz przedłużenia ulicy ks. Trojdena oddzielające park od ogródków działkowych. Możliwe, że taki kształt parku i cmentarza to jedyny ślad ulicy, czy alei prowadzącej od skrzyżowania Racławickiej ze Żwirki i Wigury wzdłuż terenu cmentarza, przez pola "Agrilu" do skrzyżowania św. Andrzeja Boboli z Rakowiecką. Jest rzeczą prawdopodobną, że planowano jej dalszy przebieg aż w rejon alei Krakowskiej, gdzie planowano duże socrealistyczne osiedle Okęcie II. O jego śladach pisałem 1 czerwca 2013 roku. Ślad takiego założenia można odszukać w planie zagospodarowania przestrzennego Sześcioletniego Planu Odbudowy Warszawy.
W samym środku trójkąta zlokalizowany został obelisk z inskrypcjami na cokole oraz z gwiazdami pięcioramiennymi. Grupa po lewej stronie to „Bohaterstwo” - Jerzego Jarnuszkiewicza (znanego z autorstwa pomnika Małego Powstańca ustawionego Podwalu przy murach obronnych), prawa natomiast to „Ofiarność” - Stanisława Lisowskiego. Po bokach znajdują się kwatery z grobami.


Pogrzebani tam żołnierze byli walczyli w różnych formacjach 1 Frontu Białoruskiego. Były to 8 Armia Gwardii, kolejno - 28, 47, 48, 65, 69 oraz 70 Armia, 2 Armia Pancerna Grupy Kawalerii Zmechanizowanej, 6 i 16 Armia Lotnicza, 46 Korpus Strzelecki, 2 i 7 Korpus Kawalerii, 1 Korpus Pancerny Gwardii. Łącznie znajdują się tam 294 groby oraz 540 mogił zbiorowych. Oprócz głównego dojścia, do obelisku prowadzą dwie aleje. Jedna od skrzyżowania ks. Trojdena ze Żwirki i Wigury, a druga symetrycznie od okolicy skrzyżowania Żwirki i Wigury z Pruszkowską. Mocno już rozrośnięte drzewa zasłoniły w tych alejach widok na monumentalny obelisk. Wysokość obelisku jest swoistą zagadką. W zależności od źródła można znaleźć informacje o tym, że mierzy on 23, 31 lub 35 metrów. Przy czym tę ostatni rozmiar został zamieszczony w artykule w Stolicy w numerze 20 z 21 maja 1950 roku. Cała inwestycję przeprowadzono w ciągu czterech miesięcy, zimą i wiosną 1950 roku. Z artykułu w Stolicy wiemy, że 19 kwietnia gotowy był już obelisk.
Uroczyste otwarcie z udziałem najwyższych ówczesnych władz miało miejsce 9 maja 1950 roku. Jak wiadomo ZSRR i państwa z nim związane ten dzień a nie 8 maja uznawały za zakończenie II wojny światowej.


Zieleń otaczająca cmentarz najciekawiej chyba prezentuje się jesienią, gdy liście nabierają różnych kolorów. Podobny efekt można obserwować w Parku Kultury na Powiślu, w alei ks. Stanka.


Wśród drzew dość sporą grupę stanowią różne gatunki i odmiany roślin iglastych. Obecnie drzewa są w rozmiarze odpowiednim do swojego wieku. Z dzisiejszej perspektywy dzisiaj niesamowicie wyglądają zdjęcia z lat 50. XX wieku, gdy obelisk stał na dużym obszarze pozbawionym drzew. W tle widać zabudowę okolic ulicy Wołoskiej. Obelisk widoczny był też z Grójeckiej, chociaż tu częściowo zasłaniały go przedwojenne bloki Rakowca, zlokalizowane przy Pruszkowskiej, o których pisałem 21 czerwca 2012 roku. Drzewa w parku czasem potrafią sprawiać problemy, co sygnalizowałem 13 kwietnia 2011 roku pokazując szkody jakie w drzewostanie poczyniła wówczas wichura.
W tamtym czasie koło parku-cmentarza parkował również ciekawy pojazd. Na drodze dzielącej park od ogródków działkowych można było napotkać Simsona DUO, pokazałem go 9 kwietnia 2011 roku.




  • DST 12.45km
  • Czas 00:46
  • VAVG 16.24km/h
  • VMAX 35.30km/h
  • Temperatura 3.4°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sezamie zamknij się!

Środa, 29 października 2014 · dodano: 09.08.2015 | Komentarze 5

Marszałkowska - pl. Defilad - Świętokrzyska - Żelazna - Pereca - Waliców - Krochmalna - Żelazna - Krochmalna - Chłodna - Żelazna - Prosta - Świętokrzyska - Kopernika - Tamka - Kruczkowskiego - al. Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - pl. Konstytucji - Marszałkowska


Sezam może kojarzyć się z jedną z baśni ze zbioru Tysiąca i jednej nocy, w której Ali Baba przypadkowo odkrył miejsce, gdzie rozbójnicy ukryli swoje skarby. Wypowiedzenie formuły "Sezamie otwórz się!" otwierało dostęp do skarbów. "Sezamie zamknij się" zamykało. Czy ta opowieść w dość szarych czasach PRL-u była powodem nazwania jednego ze sklepów nazwą mitycznego skarbca zbójców? Trudno powiedzieć. Nie da się ukryć, że "Sezam" jako sklep należał do stosunkowo lepiej zaopatrzonych.
Niezbyt często pojawiają się tu obiekty z samego centrum, czy z najbardziej zabytkowej części Śródmieścia. Budowa drugiej linii metra poprawiła nieco dostępność tych miejsc. Z drugiej strony niektóre ciekawe obiekty przechodzą do przeszłości. Czasem dzieje się to szybciej niż pojawianie się wpisów na blogu. Tak było, gdy 27 września 2014 roku pisałem o biurowcu telewizji przy Woronicza, tak jest i teraz gdy bohaterem wpisu staje się dom handlowy "Sezam", który w momencie pisania tych słów już nie istnieje.


Sezam przy Marszałkowskiej
Sezam przy Marszałkowskiej © oelka


Spółdzielczy Dom Handlowy „Sezam” to budynek, o którym niedawnymi czasy głośno było w gazetach, a to za sprawą decyzji o jego wyburzeniu i zastąpieniu nowoczesnym biurowcem. Zanim powstał, przed wojną znajdowała się w tym miejscu kamienica przy Marszałkowskiej 130 róg Moniuszki 12. Była to kamienica Jankowskiego z 1904 roku. Ruiny jej zostały rozebrane przed 1946 rokiem. Sąsiadowała z nią kamienica przy Marszałkowskiej 132 z lat 1881-82. Po nadbudowie, w 1936 roku otrzymała modernistyczną elewację. Wreszcie narożnik ze Świętokrzyską to Centrala PKO – z lat 1938-39, która zastąpiła leciwą kamienicę zbudowaną na bazie starszego budynku przez Józefa Orłowskiego dla Grzegorza Stiagatowa. Docelowo budynek PKO miał zostać połączony z gmachem tego samego banku, obecnie siedzibą Poczty Głównej przy narożniku Świętokrzyskiej i Jasnej, o którym pisałem 10 listopada 2013 roku. Wojna zatrzymała tą rozbudowę. Mimo licznych uszkodzeń podczas Powstania Warszawskiego ruiny przetrwały aż do początku lat 60. XX wieku. Piwnice natomiast aż do teraz. Przez wiele powojennych lat mieściły toaletę, a w latach 90. XX wieku wprowadził się tam lokal rozrywkowy. W sąsiedztwie, po drugiej stronie ulicy Moniuszki znajdował się potężny gmach Towarzystwa Ubezpieczeniowego. „Rosja”. Po wojnie, w latach 1948-50 został odbudowany i przebudowany na biurowiec PKO, na podstawie projektu Bohdana Lacherta. Jego wystrój pierwszego i drugiego piętra stał się podstawą przydomku „Dom pod sedesami”.
Po wojnie, po rozbiórkach wypalonych kamienic przeprowadzonych przez BOS pojawiło się określenie "parterowa Marszałkowska". Chyba właśnie na odcinku Marszałkowskiej za Alejami Jerozolimskimi miało najwięcej sensu. Poza gmachem PKO przebudowanym z dawnej siedziby towarzystwa "Rosja" i ruinami przedwojennego gmachu PKO, reszta budynków po wojnie stała się parterowymi barakami, gdzie funkcjonowały prywatne, z czasem upaństwowione sklepy. W sumie wieczorem, gdy było ciemno, gdy świeciły się latarnie i neony, Marszałkowska wyglądała niemal jak przed wojną. Nie było widać brakujących pięter...
W kwestii zagospodarowania okolic Marszałkowskiej przeprowadzono po wojnie kolejne konkursy na zagospodarowanie terenu w latach: 1947, 1952 oraz 1958. W 1958 roku konkurs na budowę tzw. ściany wschodniej wygrał Zbigniew Karpiński i Jan Klewin. Ten projekt został skierowany do realizacji. Prace rozpoczęto od 1960 roku. W ramach projektu zaplanowano trzy wieżowce z 24 kondygnacjami, 8 budynków po 11 kondygnacji, oraz zespół domów towarowych wzdłuż Marszałkowskiej. W ramach tego założenia  „Sezam” został wzniesiony w 1969 roku, zamykając założenie Ściany Wschodniej od strony ulicy Świętokrzyskiej.



Budynek został zaprojektowany przez zespół architektów: Andrzeja Sierakowskiego, Tadeusza Błażejewskiego i Romualda Widerę. Powstał nadzorem generalnego projektanta Ściany Wschodniej Zbigniewa Karpińskiego. Za konstrukcję gmachu odpowiedzialny był inżynier Jan Kopciowski. "Sezam" szczególnie w zestawieniu z mocno przeszklonymi Domami "Centrum", wyróżnia się niemal brakiem okien, posiadając tylko witryny wystawowe na parterze i kilka okien w pomieszczeniach zaplecza powyżej.


Projektanci "Sezamu" wzorowali się na najlepszych wzorcach zachodnich. Dlatego też budynek otrzymał ściany osłonowe z fałdowanej blachy aluminiowej. Brak okien miał też wspomagać stabilność mikroklimatu we wnętrzu budynku. "Sezam" został wyposażony w bardzo nowoczesny system wentylacyjny, które filtrował powietrze osiem razy w ciągu godziny. Dla wygody klientów zastosowano schody ruchome. Istniał system podziemnych korytarzy, którymi transportowano towar do podziemi budynku. Wjazd do podziemi dla samochodów zlokalizowany został w sąsiednim bloku przy ulicy Moniuszki 10. Pomieszczenia magazynowe znajdowały się pod pasażem pomiędzy "Sezamem" a blokiem przy Moniuszki 10.


Domy Towarowe "Centrum" specjalizowały się w głównej mierze w ubraniach i tekstyliach.
Podstawą działalności "Sezamu" były natomiast artykuły spożywcze, oraz tzw. "dla domu". W podziemiu mieścił się dział AGD. Na parterze umieszczono dział spożywczy - samoobsługowy. Znalazła się kwiaciarnia, a także bar „expresso”, który mógł obsłużyć koło tysiąca osób dziennie. Na pierwszym piętrze umieszczono konfekcję damską oraz męską, jednak bez tych towarów, które były dostępne w sąsiednich DT Centrum. Również na piętrze znajdowała się kawiarnia z dużym tarasem. Dostęp był z wnętrza sklepu, ale również bezpośrednio z ulicy po schodach. Na drugim piętrze ulokowano dział sprzedający materiały i artykuły dekoracyjne, oświetleniowe. Tam tez ulokowano biura obsługujące sklep.
W pasażu znajdującym się na zapleczu "Sezamu" miały się znaleźć małe sklepy z warzywami i artykułami spożywczymi.
"Sezam" był jednym z lepiej zaopatrzonych sklepów, przez co w szarym klimacie PRL-u mógł nawiązywać do mitycznej jaskini rozbójników pełnej skarbów.
Sezam zamknął się ostatecznie 10 sierpnia 2014 roku.

Kolejny raz synonimem nowoczesności "Sezam" stał się na początku lat 90. XX wieku.
Wówczas to wykorzystując lokal i taras kawiarni zbudowano lokal dla pierwszej w Polsce restauracji McDonald’s w Polsce. Otwarcie restauracji miało miejsce 17 czerwca 1992 roku. Tłum chętnych spowodował pobicie rekordu świata, gdyż tego dnia obsłużono ponad 13 tysięcy klientów. Restauracja działała do 1 października 2014 roku.
Wchodzący do restauracji mieli okazję poczuć się niczym bajkowy Ali-Baba po wypowiedzeniu zaklęcia, gdy otworzyło się wejście do jaskini.
Czy dzisiaj ktoś by pomyślał, że w dobrym tonie było w tamtym czasie odwiedzić sieciową restaurację?


Zakusy inwestorów na teren "Ściany Wschodniej" można było zauważyć już od dawna. Pierwszym budynkiem, który miał szansę na rozbiórkę był biurowiec Uniwersalu znajdujący się pomiędzy Alejami Jerozolimskimi i ulicą Widok, tuż za Rotundą PKO, do rozbiórki której również były przymiarki. Oba te budynki pojawiły się na blogu we wpisie z 21 sierpnia 2012 roku. Kolejny budynek, który miał zniknąć to kino "Relaks" przy Złotej i Pasażu Śródmiejskim. Jednak dotychczas wszystkie wymienione stoją. Zniknął natomiast "Sezam", do rozbiórki którego nikt się wcześniej nie przymierzał. W ten sposób powstał pierwszy wyłom w spójnym dotychczas zespole budynków "Ściany Wschodniej".
Opowieść o historii "Sezamu" pojawiła się również w programie radia "Kampus". Warto posłuchać.




  • DST 34.56km
  • Teren 0.71km
  • Czas 01:46
  • VAVG 19.56km/h
  • VMAX 42.20km/h
  • Temperatura 2.3°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kolejowi związowcy i rzymska akademia Jaracza

Poniedziałek, 27 października 2014 · dodano: 05.08.2015 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - Mokotowska - al. Armii Ludowej - Al. Ujazdowskie - Agrykola - Szwoleżerów - 29 Listopada - Czerniakowska - Suligowskiego - Podchorążych - Sielecka - Jazgarzewska - Sobieskiego - Beethovena - Witosa - Becka - Most Siekierkowski - Wał Miedzeszyński - Cyklamenów - Heliotropów - działka - Heliotropów - Cyklamenów - Wał Miedzeszyński - Wybrzeże Szczecińskie - Most Świętokrzyski - Wybrzeże Kościuszkowskie - Jaracza - Solec - al. 3 Maja - Kruczkowskiego - al. Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - Pl. Konstytucji - Marszałkowska


Poprzednio (26 października 2014) było o kolei w związku z wizytą parowozu w Warszawie. Tym razem kolej objawia się nie tylko jako sposób podróżowania, ale też jako miejsce pracy dla wielu ludzi, z których część odczuwała potrzebę zrzeszenia się w związkach zawodowych. Ten rejon Powiśla miał szczęście do związkowców. 30 lipca 2014 roku opisując pobliską ulicę Smulikowskiego, przypomniałem również Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), który pomiędzy ulicami Smulikowskiego oraz Wybrzeżem Kościuszkowskim zbudował kompleks budynków jako swoją siedzibę. Podobnie, tylko kilka lat wcześniej postąpili kolejarze zrzeszeni w Związku Zawodowym Pracowników Kolejowych RP (ZZK). Ruch związkowy na kolejach najwcześniej organizował się w zaborze austriackim, po 1893 roku jako cześć Austriackiego Związku Kolejarzy. W zaborze rosyjskim tego typu organizacje powstawały koło roku 1905 i później. Wspomniany Związek Zawodowy Pracowników Kolejowych RP powstał w roku 1918. Był dość blisko związany z Polską Partią Socjalistyczną. Jeśli dzisiaj można usłyszeć narzekania na zbyt dużą ilość organizacji związkowych, których na kolei działa kilkadziesiąt, to warto pamiętać, że w okresie międzywojennym można się było doliczyć trzydziestu ośmiu różnych związków zawodowych zrzeszających ludzi pracujących na kolei. Związek początkowo miał siedzibę w budynku przy ulicy Długiej 18/20. Jednak związkowcy mieli znacznie poważniejsze aspiracje.

Dom Kolejarza przy linii średnicowej
Dom Kolejarza przy linii średnicowej © oelka
Stosunkowo tanie działki nad Wisłą zachęcały do inwestycji. Tak też postąpił ZZK, nabywając działkę przy ulicy Czerwonego Krzyża. Ulica Czerwonego Krzyża była ulicą stosunkowo młodą. Przebita została w latach 1897-98, jako przedłużenie Rozbrat oraz dojazd do szpitala Rosyjskiego Czerwonego Krzyża. Ulica zaczynała się od Alej Jerozolimskich (obecnie al. 3 Maja) i po załamaniu swojego biegu przecinała zbieg Solec oraz Dobrej, aby zakończyć się przy obecnym Wybrzeżu Kościuszkowskim. Kolejarze nabyli działkę na samym końcu ulicy, od strony planowanej wówczas linii średnicowej. Czy ten fakt miał wpływ na wybór miejsca przez kolejowych związkowców? - Nie wiadomo. Niemniej z pociągu budynek jest doskonale widoczny, a z budynku dobrze widać pociągi na linii średnicowej.
Projekt gmachu sporządził Romuald Miller, z którym spotkaliśmy 7 września 2014 roku ze względu na jego autorstwa projekt budynku dworca w Pruszkowie, zbudowanego podobnie jak siostrzane budynki w Żyrardowie, Radziwiłłowie, czy Kole w stylu narodowym, kojarzącym się z dworem, czy pałacem szlacheckim. W podobnym stylu utrzymany był projekt siedziby dla kolejowych związkowców.
  Koszty budowy narożnego gmachu sięgnęły blisko trzech milionów złotych. W budynku umieszczono biura, klub, hotel posiadający czterdzieści sześć pokoi oraz salę teatralną z odpowiednim zapleczem. Wystrój wnętrza powstał za sprawą dwóch profesorów Akademii Sztuk Pięknych: Wojciecha Jastrzębskiego oraz Edwarda Trojanowskiego.


Gmach budowany był stopniowo. Część od ulicy Czerwonego Krzyża została ukończona w roku 1927. Otwarcie gmachu odbyło się 25 września 1927 roku. Sala teatralna w założeniu miała służyć zebraniom i okazjonalnym występom. Jednak już wiosną 1928 roku sala teatralna została udostępniona Stefanowi Jaraczowi, który uruchomił w niej teatr. Wkrótce pojawiła się nazwa "Ateneum" lub "Towarzystwo Ateneum". Nazwa teatru nawiązuje do szkoły wyższej w Rzymie założonej przez cesarza Hadriana w roku 135. Z kolei rzymska szkoła nawiązywała swoja nazwą do Aten, jako wzoru kulturowego. Powróćmy jednak do teatru na Powiślu.
Pierwsze przedstawienie zagrano 5 października 1928 roku. Była to inscenizacja poematu Norwida "Wanda" oraz "Prolog" Słowackiego. Teatr stał się znany za sprawą Jaracza - aktora i reżysera zwanego buntownikiem i marzycielem, co dobrze oddaje jego podejście do teatru.
Po wejściu Niemców w 1939 roku w budynku znalazły się biura Ostbahnu, czyli zarządu kolei na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Sala teatralna była wykorzystywana jako skład. Jednak w 1943 roku w sali teatralnej uruchomiono na potrzeby Niemców Kleines Theater der Stadt Warschau. Budynek został uszkodzony w czasie Powstania Warszawskiego.
 W trakcie powojennej odbudowy budynek nieco zmienił wygląd. Uproszczono niektóre szczegóły elewacji. Ostatnie piętro zostało odbudowane jako piętro bez ukrycia go w łamanym dachu. Równocześnie remontowano też salę teatralną. Otwarcie odbudowanego teatru nastąpiło 22 lipca 1951 roku sztuką L. Sławina „Interwencja”. Jednak już bez Jaracza, który zmarł w 1945 roku w Otwocku. Z tego też względu przy okazji otwarcia teatru postanowiono uczcić jego twórcę. Stefan Jaracz został patronem fragmentu ulicy Czerwonego Krzyża od Dobrej do Wybrzeża Kościuszkowskiego. Zmieniając nazwę ulicy zmieniono też numerację budynków. Ulica Czerwonego Krzyża zaczynała się od al. 3 Maja i przez to, że skręcała w prawo jej numeracja prowadziła stronę Wisły. Po zmianie nazwy zdecydowano też o zmianie numeracji zgodnie z przyjętą w Warszawie zasadą ulica Jaracza, jako idąca w poprzek do rzeki na lewym brzegu, otrzymała numerację od Wisły, czyli Wybrzeża Kościuszkowskiego do Dobrej. Jednak nie do końca trzymano się tej zasady. W Warszawie bowiem, numeracja jest ułożona w ten sposób, że numery nieparzyste znajdują się po lewej, a parzyste po prawej stronie. Odwracając numerację, pozostawiono bez zmian strony ulicy. W ten sposób gmach kolejarzy otrzymał zamiast dotychczasowego numeru 20 numer 2. Tak więc ulica Jaracza ma prawidłowy układ numeracji, lecz jest to odbicie lustrzane w stosunku do przyjętych zasad.


Teatr Ateneum miał szczęście do wybitnych dyrektorów. Kolejnym po Stefanie Jaraczu, był Janusz Warmiński, który z niewielka przerwą kierował teatrem od roku 1952 do swojej śmierci w 1996. Łącznie kierował teatrem przez 44 lata. Po jego śmierci kierownictwo artystyczne objął Gustaw Holoubek, związany z Ateneum od 1968 roku, ze sporą przerwą zakończoną w 1989 roku.
Przez Ateneum przewinęło się wielu znanych aktorów polskich scen. Ich lista jest bardzo długa.
Ulica Jaracza, do której jeszcze będę powracał miała szczęście zachować dotychczas wygląd zbliżony do przedwojennego, dlatego też powrócę jeszcze do opisu tej ulicy w przyszłości. Ten zachowany przedwojenny styl szczególnie dobrze widać to wieczorem, gdy przechodnie podążają na kolejne interesujące przedstawienie do teatru, tak samo jak kiedyś. To już 87 lat.




  • DST 63.92km
  • Teren 1.01km
  • Czas 03:20
  • VAVG 19.18km/h
  • VMAX 34.90km/h
  • Temperatura 3.4°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Austriak w Warszawie, czyli... Ol12-7

Niedziela, 26 października 2014 · dodano: 02.08.2015 | Komentarze 5

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - al. Wyzwolenia - Sempołowskiej - al. Armii Ludowej - Al. Ujazdowskie - Belwederska - Sobieskiego - Beethovena - Witosa - Becka - Most Siekierkowski - Wał Miedzeszyński - Ligustrowa - Bronowska - Masłowiecka - Jeziorowa - Panoramy - Chodzieska - Trakt Lubelski - Borków - Południowa - Panny Wodnej - Zasadowa - Tawułkowa - Liliowa - Brodnicka - Mozaikowa - Halna - Włókiennicza - Małowiejska - Derkaczy - Bysławska - Patriotów - Stacja Warszawa Falenica - Młoda - Derkaczy - Małowiejska - Włókiennicza - Prasowa - Mozaikowa - Brodnicka - Liliowa - Tawułkowa - Zasadowa - Borowiecka - Trakt Lubelski - Odrębna - Wał Miedzeszyński - Zawilców -- Trakt Lubelski - Borowiecka - Zasadowa - Tawułkowa - Liliowa - Brodnicka - Mozaikowa - Prasowa - Włókiennicza - Małowiejska - Derkaczy - Młoda - Patriotów - Stacja Warszawa Falenica - Młoda - Derkaczy - Małowiejska - Włókiennicza - Prasowa - Mozaikowa - Brodnicka - Liliowa - Tawułkowa - Zasadowa - Panny Wodnej - Skalnicowa - Wał Miedzeszyński - Panoramy - Jeziorowa - Masłowiecka - Bronowska - Ligustrowa - Wał Miedzeszyński - Most Siekierkowski - Becka - Witosa - Beethovena - Sobieskiego - Belwederska - Spacerowa - Klonowa - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - Pl. Konstytucji - Marszałkowska


Tak naprawdę to był nie tylko Austriak, lecz również kilku Niemców.  W ten sposób można opisać pociąg jaki został wynajęty przez Wawerskie Centrum Kultury na przejazd pomiędzy stacjami Warszawa Gdańska - Warszawa Falenica. Ze względu na prace przy wymianie rozjazdu na północnej głowicy stacji w Falenicy, pociąg jechał dalej aż do Otwocka, by tam lokomotywa mogła objechać skład. Jednak na odcinku Falenica - Otwock był to już przejazd techniczny bez pasażerów. Szkoda, że nie z pasażerami.
Austriak to parowóz serii Ol12-7. Niemcy to skład wagonów, który kursował wraz tym parowozem. Na stację w Falenicy fatygowałem się dwa razy. Po między tymi wizytami załatwiłem swoje działkowe sprawy w Wólce Zerzeńskiej. Pierwszy raz zawitałem do Falenicy na kurs do Warszawy Gdańskiej. Jednak zdjęcia parowozu jadącego tendrem do przodu jakoś w tym przypadku nie były dla mnie szczytem satysfakcji. Wobec tego wybrałem się również na kurs powrotny, gdzie parowóz w stronę Otwocka jechał "po bożemu" kominem do przodu.
Warto dodać, że nie jest to pierwsza wizyta tego parowozu w Warszawie. 14 września 2013 pojechałem do Spały zobaczyć kurs pociągu z Tomaszowa Mazowieckiego do Spały prowadzonego przez Ty42-107. Tego samego dnia Warszawę odwiedził Ol12-7. Trudno być naraz w dwóch miejscach. Wówczas wybrałem okolice Spały, tym razem nie musiałem wybierać i miałem okazję złowić Ol12-7.

Austriak w Warszawie
Austriak w Warszawie © oelka

Zacznijmy od historii lokomotywy - Ol12-7.
Projekt lokomotywy sporządził jeden z najwybitniejszych projektantów tych czasów. W Niemczech takim specjalistą był pochodzący z Opola Robet Garbe, którego najbardziej znanym dziełem był parowóz kolei pruskich P8 (seria 38 DRG, PKP - Ok1). W Austrii i całej C.K. Monarchii takim bardzo utalentowanym twórcą lokomotyw był Karl Gölsdorf.
Jedną z konstrukcji jego autorstwa z roku 1907 były parowozy produkowane dla k.k. österreichischen Staatsbahnen (kkStB) serii 329, w Polsce lokomotywy te oznaczone zostały po 1921 roku seria Ol11. Zmodernizowana wersja tej lokomotywy oznaczona na kkStB serią 429 produkowana była od roku 1909. Pierwsza seria 57 lokomotyw otrzymała sprzężony silnik parowy. Kolejne parowozy otrzymały zmodyfikowany suwak okrągły zamiast płaskiego. Oznaczone były na kkStB, jako 429.100. Parowozy budowane od roku 1913 otrzymywały z kolei silnik bliźniaczy. Lokomotywy te oznaczono jako 429.900
Po pierwszej wojnie światowej Polska przejęła łącznie 106 lokomotyw, które po 1921 oznaczono jako Ol12. Było to 46 lokomotyw z silnikiem sprzężonym oraz 60 z silnikiem bliźniaczym. Wśród nich znalazła się maszyna oznaczona na kkStB jako 429.195. Zbudowana została w 1912 roku w Maschinenfabrik der K. und K. priv. österreichischen Staatseisenbahn-Gesellschaft (StEG) w Wiedniu z numerem fabrycznym 3849. W 1918 roku znalazła się w rękach polskich po 1921 roku, gdy PKP wprowadzało własne oznaczenia została oznakowana jako Ol12-43. Lokomotywy tej serii w II Rzeczypospolitej pracowały w dyrekcjach: krakowskiej, lwowskiej i stanisławowskiej. Po wybuchu drugiej wojny światowej parowóz znalazł się na terenie zajętym przez ZSRR i został przejęty przez Ludowegy Komisariat Transportu (NKPS) - Наро́дный комиссариа́т путе́й сообще́ния СССР (НКПС), który zarządzał do 1946 roku kolejami w Związku Radzieckim. Po inwazji Niemiec na ZSRR parowóz znalazł się na stanie DRB, a następnie ÖBB gdzie został oznakowany jako 35 817. W 1947 roku został przejęty przez koleje ZSRR, a następnie przekazany do Polski. Tu otrzymał oznaczenia Ol12-7. Jednak są wątpliwości, czy jest to dawna Ol12-43. Parowóz, który pracował przed wojną w Polsce był maszyną z silnikiem sprzężonym, tym czasem w 1947 roku do Polski dotarła maszyna z silnikiem bliźniaczym. Albo dokonano podmiany maszyn, albo parowóz otrzymał inną maszynę parową. Niestety brak jest dokumentacji wskazującej na losy parowozu w czasie i po zakończeniu wojny. Rosjanie niezbyt też przejmowali się tym, którą maszynę danej serii zwracają, stąd też tego typu zdarzenia nie należały do rzadkości.
Kolejne lata służby spędził na południu Polski, wraz z 47 innymi maszynami tej serii. Parowozy te pracowały na PKP do roku 1968. Ol12-7 w 1960 roku znajdował się na stanie parowozowni Zagórz, a następnie lokomotywowni w Żurawicy. Wygaszony ostatecznie został w 1966 roku. Skreślony ze stanu został 31 sierpnia 1966 roku. Nie został jednak pocięty na złom i dzięki temu we wrześniu 1973 roku parowóz znalazł się w Muzeum Kolejnictwa. W 1991 roku znalazł się w skansenie w Jaworzynie Śląskiej. Po odbudowie w 1993 roku jako czynny parowóz trafił do skansenu w Chabówce. Obecnie (lato 2015) oczekuje na naprawę po wyjeżdżeniu limitu kilometrów. Z parowozem współpracuje tender serii 16C11-7.
Parowozy serii Ol12 pracując na południu Polski w dyrekcji krakowskiej nie docierały do Warszawy. Ich zakres pracy wyznaczały stacje i zwrotne parowozownie na południowym wschodzie Polski.


Pociąg to nie tylko lokomotywa. To również wagony. W tym przypadku wszystkie wagony w składzie zostały zbudowane przez fabryki niemieckie. Skład zestawiono ze znormalizowanych wagonów osobowych budowanych dla DRG przez różne fabryki na potrzeby ruchu lokalnego zwane popularnie Donnerbuchsenami.  Donnerbuchseny to niemieckie wagony znormalizowane, przechodnie, bezprzedziałowe, posiadające konstrukcję stalową, budowane po 1928 roku. Była to więc nowoczesna konstrukcja na owe czasy i jedna z pierwszych budowana specjalnie dla ruchu lokalnego. W Polsce dość liczna grupa tych wagonów znalazła się po drugiej wojnie światowej, jako spadek po włączeniu części sieci PKP do kolei Rzeszy. Na PKP wagony z tej rodziny były w ruchu do początku lat 80. XX wieku.  Skład tego pociągu był zestawiony z wagonów pasażerskich prezentujących różne konstrukcje występujące w tej rodzinie.
Wagony z rodziny Donnerbuchsenów, jakie posiada skansen w Chabówce są pomalowane i oznakowane w sposób jaki stosowano do roku 1956, gdy na PKP zlikwidowano oficjalnie klasę 3. A tak naprawdę to zlikwidowano pierwszą, zmieniając oznaczenia wagonów klasy drugiej na pierwszą i analogicznie trzecią na drugą. Niemal w tym samym czasie, bo w roku 1957 PKP zrezygnowały z umieszczania godła na taborze kolejowym, z wyjątkiem parowozów.
Na początek wagon typu Ci29.


Jest to jeden z 450 wagonów typu Ci29, z miejscami klasy trzeciej. Wagon posiadał 58 miejsc siedzących na drewnianych ławkach, w dwóch przedziałach rozdzielonych toaletami. Wagon oznaczony jako Ci 026 458 został wyprodukowany przez Waggonfabrik von Gotha w 1929 roku.
Kolejny wagon należy do typu Bi29. Była to jedyna grupa wagonów z rodziny Donnerbuchsenów z zamkniętymi pomostami wejściowymi. Do ruchu wprowadzono 1632 wagony tego typu. Wagon posiadał 38 miejsc siedzących na miękkich ławkach w dwóch przedziałach rozdzielonych toaletami. Wagon oznaczony jako Bi 90 18 wyprodukowany został w 1929 roku przez Waggonbau Bautzen. Po likwidacji klasy czwartej wagony Bi29 kursowały w Polsce jako wagony pierwszej lub drugiej klasy.


Kolejny wagon po wagonach klasy trzeciej i drugiej to wagon z miejscami klasy drugiej oraz trzeciej. Wagony te należą do typu BCi29. Wagon posiadał jeden przedział klasy drugiej z 15 miejscami siedzącymi oraz jeden z 34 miejscami siedzącymi klasy trzeciej. Widoczny na zdjęciu BCi 014 160 wyprodukowany został w Waggonbau Dessau, w 1930 roku. Wagonów tych powstało 500. Wagon tego typu przez wiele lat stał jako pomnik - izba pamięci przy wjeździe na teren wagonowni Szczęśliwice o czym wspmniałem podczas odwiedzin tego miejsca 12 marca 2011 roku. Obecnie ten egzemplarz znajduje się na terenie Muzeum Kolejnictwa przy ulicy Towarowej.


Za w głębi zdjęcia widać jeszcze jeden wagon. To wagon pocztowy typu Post 4ü-bl/20. Ten ponad dwudziestometrowy wagon bardziej by pasował do pociągu dalekobieżnego, niż lokalnego. Wagony tego typu budowano w latach trzydziestych XX wieku. Ten konkretny egzemplarz został zbudowany w Waggonbaufabrik Christoph & Unmack Niesky w roku 1930.
Obecnie jest oznakowany jako 040 314 Gmhx. I chociaż zewnętrznie posiada wszystkie atrybuty wagonu pocztowego, to w środku jest to bar. Z tego powodu znalazł się w środku składu, co jest żadko spotykanym miejscem dla wagonu pocztowego. Wagony pocztowe były bowiem umieszczane na początku lub końcu składu, ze względu na to, że były niedostępne dla pasażerów. NIestety wagony pocztowe to już tylko historia kolei.

A na koniec pożegnanie. Pociąg pojechał do Otwocka, aby zmienić czoło i wrócić przez Falenicę do Warszawy Gdańskiej. Ja zaś udałem się w swoją drogę do domu.


Linia otwocka ze względu na to, że została jako pierwsza zelektryfikowana w 1936 roku jakoś słabo kojarzy się mi z parowozami. Chętnie bym tam zobaczył odbudowany EW51-036 (ex 91000/92000), o którym pisałem 19 października 2014 roku, jednak na razie to odległe marzenia. Chyba większe szanse są na skład z lokomotywą EP03-01 (ex E151), która na linii otwockiej miała szansę się pojawić również w ruchu lokalnym. Jedak ściągnięcie jej z Chabówki lub Suchej Beskidzkiej będzie trudną sprawą, tylko nieco tańszą niż sprowadzenie parowozu. Za rok w grudniu 2016 roku minie okrągłe 80 lat od rozpoczęcia elektryfikacji Warszawskiego Węzła Kolejowego. Czy przewoźnicy kolejowi, oraz inne instytucje związane z koleją zauważą tę rocznicę?




  • DST 36.35km
  • Teren 0.71km
  • Czas 01:52
  • VAVG 19.47km/h
  • VMAX 40.90km/h
  • Temperatura 2.3°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Socromańskie kolumny przy Marszałkowskiej

Piątek, 24 października 2014 · dodano: 27.07.2015 | Komentarze 1

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - Mokotowska - al. Armii Ludowej - Al. Ujazdowskie - Agrykola - Szwoleżerów - 29 Listopada - Czerniakowska - Suligowskiego - Podchorążych - Sielecka - Jazgarzewska - Sobieskiego - Beethovena - Witosa - Becka - Most Siekierkowski - Wał Miedzeszyński - Cyklamenów - Heliotropów - działka - Heliotropów - Cyklamenów - Wał Miedzeszyński - Wybrzeże Szczecińskie - Most Świętokrzyski - Wybrzeże Kościuszkowskie - Jaracza - Solec - al. 3 Maja - Kruczkowskiego - al. Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - Pl. Konstytucji - Koszykowa - Lwowska - Poznańska - Wilcza - Emilii Plater - Koszykowa - Piękna


Poprzednio czyli 22 października 2014 opisywałem źródło położone przy ulicy Agrykola. Również w pobliżu mojej trasy znajduje się budynek, w którym wielu dzieciom uratowano życie, jednak najlepiej gdy nie ma potrzeby go odwiedzać. Takim miejscem jest szpital znajdujący się u zbiegu Litewskiej i Marszałkowskiej funkcjonujący obecnie jako Samodzielny Publiczny Dziecięcy Szpital Kliniczny w Warszawie.

Szpital przy Marszałkowskiej
Szpital przy Marszałkowskiej © oelka
Dziewiętnasty wiek to rewolucja przemysłowa i związany z tym szybki rozwój miast. Jest to też okres szybkiego rozwoju medycyny. O tym pisałem przy okazji opisu Warszawskiej Wytwórni Surowic i Szczepionek przy Chełmskiej 22 lipca 2013 roku, przypominając Edwarda Jennera oraz Louisa Pasteura jako twórców szczepionek. Szybki rozwój miast nie był równoznaczny z zapewnieniem higieny i opieki zdrowotnej. Podstawą opieki zdrowotnej dla mniej majętnych były fundacje tworzone przez bogatych. Podobnie zaczęła się historia szpitala przy Litewskiej.
Najpierw przy Litewskiej 14 powstał z fundacji barona Leona Lenvala (vel Löwensteina) powstał gmach Zakładu Sierot po Robotnikach. Projekt budynku sporządził Bronisław Żochowski-Brodzicz. Budowę przeprowadzono w 1888 roku. Wówczas okolice ulicy Litewskiej były przedmieściami z kilkoma fabrykami w najbliższej okolicy. O przemysłowej historii okolic Marszałkowskiej i placu Unii Lubelskiej pisałem 20 października 2013 roku opisując dzieje drukarni wcześniej fabryki dywanów przy Marszałkowskiej 3/5.
Wypadki w fabrykach nie były rzadkością. Zresztą fundator wiedział to zapewne bardzo dobrze. Sam bowiem zarządzał zakładami produkującymi tabakę. Był bratem Seweryna, współwłaściciela jednego z większych warszawskich zakładów jakim były zakłady Lilpop, Rau & Loewenstain mieszczące się na Powiślu, a później na Czystem.
Nieco ponad dziesięć lat później sąsiednia działka została również zabudowana przez fundację barona. W ten sposób powstał Instytut Higieny Dziecięcej im. barona Lenvala. Zaprojektowany został przez Karola Jankowskiego oraz Franciszka Lilpopa. Zbudowany został w latach 1902-03. Fundacja przekazała go w ręce Warszawskiego Towarzystwa Higieny z przeznaczeniem na Instytut Higieny Dziecięcej. Placówka zajmowała się leczeniem oraz szczepieniami dzieci aby je zabezpieczyć przed częścią groźnych chorób zakaźnych. W 1920 roku profesor Mieczysław Michałowicz otworzył Klinikę Pediatryczną.
Najwyraźniej już kilka lat później budynek przy Litewskiej 16 stał się zbyt ciasny. W latach 1930-32 został przebudowany według projektu Romualda Millera. Budynek został podwyższony i jednocześnie wydłużony o jedną oś w stronę ulicy Marszałkowskiej. Środkowy ryzalit otrzymał charakterystyczne przeszklone trójkątne wykusze. Elewacja została pokryta szarą cegłą cementową. Do kompleksu szpitala należał też zapewne mniejszy budynek od strony Marszałkowskiej (Marszałkowska 24).
Poniżej współczesny widok na elewacje budynków przy Litewskiej 14 (w głębi za latarnią) oraz 16.


Wojnę budynki przetrwały raczej w niezłym stanie. Znalazły się bowiem na brzegu obszaru zamkniętego przez Niemców, gdzie Polacy nie mieli prawa się znaleźć. W związku z tym klinika pediatryczna musiała się wyprowadzić ze swojej siedziby. Miejsce znalazło się w opuszczonym po zmniejszeniu getta gmachu szpitala Bersohnów i Baumanów przy Siennej 58, oraz Śliskiej 49. O szpitalu Bersohnów i Baumanów pisałem 26 września 2014 roku.
Po wojnie doszło do kolejnej przebudowy. W latach 1945-49 budynek został rozbudowany na podstawie projektu sporządzonego przez Jana Redę. Wówczas to szpitala włączono gmach Zakładu Sierot przy Litewskiej 14. Jednocześnie nadbudowując go i radykalnie zmieniając wygląd zewnętrzny. Poniżej budynki przy Litewskiej 14 i 16 widziane od strony dziedzińca.


W 1950 roku rozpoczęła się budowa Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. O budowie MDM pisałem kilka razy. Nas najbardziej interesuje budowa II części MDM-u czyli bloków pomiędzy placami Unii Lubelskiej i Zbawiciela, o czym pisałem 30 sierpnia 2012 roku.
W bezpośrednim sąsiedztwie szpitala zaplanowano dwa bloki: MDM 16A oraz MDM 14A. Nazwy związane z oznaczeniem dokumentacji projektowej a początkowo również wpisywane jako adres w nakazach dla przyszłych mieszkańców dzisiaj są trudno zrozumiałe. Blok MDM 14A obecnie nosi adres aleja Armii Ludowej 9. Natomiast blok MDM 16A to budynek Marszałkowska 24/26. Od frontu widoczne są na zdjęciu tytułowym, poniżej zaś od strony dziedzińca.


Co ciekawe z publikacji prasowych do 1955 roku nie wynika, by blok przy Marszałkowskiej 24/26 miał być częścią szpitala. Raczej planowano go jako budynek mieszkalny, podobnie jak sąsiedni przy al. Armii Ludowej 9. Trudno mi w tej chwili ustalić, kiedy szpital objął w użytkowanie blok 16A. Czy było to w pod koniec jego budowy w 1955 roku, czy później. Można bowiem spotkać się z informacjami o rozbudowie szpitala w roku 1960. Jeden z artykułów w Stolicy wspomina o budowie polikliniki na zapleczu bloku przy Marszałkowskiej. To sugerować może, że w latach 50. XX wieku plany rozbudowy szpitala były inne od obecnego stanu.
W podwórzu powstał parterowy pawilon mogący się kojarzyć np. z obiektami przedszkolnymi czy żłobkami, takimi jak prezentowany 6 kwietnia 2014 roku budynek dawnego przedszkola przy Podchorążych 31.
Najciekawszy jest chyba podparty na niemal neorenesansowych a może nawet neoromańskich (!) kolumnach łącznik pomiędzy pawilonem a blokiem od Marszałkowskiej. Szkoda, że widoczne wewnątrz deski świadczą o jego złym stanie technicznym.


Gdyby w tych kolumnach doszukać się nawiązania do stylu romańskiego byłaby to chyba całkiem poważna ciekawostka. Socrealizm unikał bowiem z powodów ideologicznych nawiązań do średniowiecza.
W zasadzie dni szpitala przy Marszałkowskiej i Litewskiej są już policzone. Nowy budynek dla dużego szpitala pediatrycznego w kompleksie budynków Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego są już niemal gotowe. Zapewne wkrótce zacznie się przeprowadzka w nowe miejsce. Trudno obecnie powiedzieć, jakie WUM ma zamiary względem budynków przy Marszałkowskiej i Litewskiej. Obecnie wraz z całością MDM są one objęte ochroną konserwatorską, co daje szanse na ochronę ich na przykład przed rozbiórką.
To jeszcze na koniec chciałbym dodać, że już wcześniej pisałem o najbliższej okolicy.
Na Litewską zajrzałem 15 kwietnia 2012 roku, za sprawą nieistniejącego już bloku przy narożniku z aleją Szucha, należącego kiedyś do ambasady ZSRR. Warto jeszcze przypomnieć, że 18 września 2014 roku znalazłem się po drugiej stronie ulicy Marszałkowskiej i opisałem ulicę Oleandrów.




  • DST 33.61km
  • Teren 0.71km
  • Czas 01:39
  • VAVG 20.37km/h
  • VMAX 36.40km/h
  • Temperatura 10.3°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Źródło w Łazienkach

Środa, 22 października 2014 · dodano: 02.07.2015 | Komentarze 2

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - al. Wyzwolenia - Sempołowskiej - al. Armii Ludowej - Al. Ujazdowskie - Agrykola - Szwoleżerów - 29 Listopada - Czerniakowska - Suligowskiego - Podchorążych - Sielecka - Jazgarzewska - Sobieskiego - Beethovena - Witosa - Becka - Most Siekierkowski - Wał Miedzeszyński - Cyklamenów - Heliotropów - działka - Heliotropów - Cyklamenów - Wał Miedzeszyński - Most Siekierkowski - Becka - Witosa - Beethovena - Sobieskiego - Belwederska - Spacerowa - Klonowa - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - Pl. Konstytucji - Marszałkowska


Półroczne opóźnienie z wpisami spowodowało, że tym razem będzie można przeczytać o źródłach i studniach z wodą tuż przed letnią upalną pogodą.
Warszawa leżąca na płaskiej nizinie posiada jednak pewien górski element jakim jest skarpa na lewym brzegu Wisły. Ciągnie się ona z przerwami na doliny lokalnych potoków przez całe miasto. Teren u podnóża skarpy jest na ogół podmokły. Były i są miejsca, gdzie spod skarpy tryskają źródła wody, co zresztą negatywnie wpływa na jej stabilność. Najbardziej znanym problemem była historia osuwania się kościoła św. Anny w czasie budowy Trasy W-Z. Poniżej kościoła znajdowało się źródło z wybijającą wodą, czego pamiątką jest do dzisiaj nazwa ulicy Źródlanej. Tymczasem jednak inne źródło znajdujące się na terenie Łazienek przy Agrykoli.

Łazienkowskie źródło
Łazienkowskie źródło © oelka
Podejrzewam, że jadąc z góry na rowerze nikt nie zwraca specjalnie uwagi na kamienną wazę oraz cokół na znajdujący się po prawej stronie w pobliżu wejścia do parku, tuż za ogrodzeniem. Obudowa źródła powstała w 1785 roku. Zaprojektował ją Jan Chrystian Kamsetzer. Obelisk wykonany został z piaskowca. Nad rzygaczem przypominającym głowę lwa znajduje się inskrypcja:

SAR
FF
ANNO
MDCCLXXXV

RESTAURANTA

MDCCCXXXIV

Można więc podejrzewać, że obudowa źródła przeszła poważniejszy remont w roku 1834 roku.
Studnię projektował Kamsetzer, który pojawił się na blogu 9 stycznia 2014 roku, jako autor cieplarni zbudowanej w pobliżu, na skarpie przy Alejach Ujazdowskich. Obecnie znajdują się tam szklarnie i obserwatorium astronomiczne Uniwersytetu Warszawskiego.
Chociaż zachowały się również rysunki podobnej studni autorstwa Szymona Bogumiła Zuga, czy możliwe jest że ten drugi architekt projektował studnię? Trudno powiedzieć.

Lekko podobne ale rowerowo niedostępne, gdyż do Łazienek nie wolno wjeżdżać na rowerze znajduje się w Parku Belwederskim. Obecnie trudno jest znaleźć granicę Łazienek i Parku Belwederskiego. Ogród belwederski został wydzielony z Łazienek w roku 1819. Obejmujmował najbliższą okolicę Belwederu. Obszar został znacznie powiększony w roku 1828. Zajmując całość obecnej południowej części Łazienek. W 1881 roku pomiędzy parkami stanęło ogrodzenie z krat żelaznych, które usunięto w 1936 roku. Ponownie część tego terenu zagrodzono po 1945 roku, a zlikwidowano po 1956 roku.
Niemal na samym końcu dolnej części Ogrodu Belwederskiego stoi sobie wodopój.  


W obecnym miejscu możliwe, że znalazł się po 1852 roku. Możliwe jest jednak, że powstał wcześniej w pierwszej ćwierci XIX wieku. Jarosław Zieliński twierdzi, że głowa lwa może pochodzić z fontanny znajdującej się przed Pałacem Łazienkowskim.
Wodopój znajduje się w stosunkowo rzadziej odwiedzanej części parku. Jeśli obejrzymy się w lewo to można zobaczyć Świątynię Egipską zwaną też Figarnią. Górą przez dach pawilonu poprowadzono drogę łącząca Aleję Chińską (główną aleję Łazienek ciągnącą się od Agrykoli do obecnej ulicy Gagarina) z rogatką Belwederską. Jest to też chyba ostatni ślad wałów otaczających Warszawę w XVIII i XIX wieku.


Świątynia Egipska powstała koło roku 1822. Zwieńczona została obeliskiem z hieroglifami egipskimi. W 1836 roku obelisk został przewrócony podczas burzy. Wówczas został odbudowany. W późniejszym czasie został usunięty, czy też zniszczony. Obecnie został odbudowany. Przed kolumnami świątyni zlokalizowane są żeliwne lwy. Z ich paszcz również wydobywa się woda, która zasila zespół stawów w Łazienkach.
Warto jeszcze przypomnieć, że o Łazienkach chociaż  z rowerem nie jest to miejsce dostępne pisałem już na blogu. Są bowiem takie obiekty w tym parku, które można zobaczyć bez zsiadania z roweru lub łamania zakazu wjazdu do parku.
17 listopada 2013 roku pisałem o pomniku Chopina. Z kolei 16 kwietnia 2013 roku opisałem barwną historię Ermitażu, położonego tuż przy Agrykoli. 3 lutego 2013 prezentowałem Pałac Myślewicki, położony na skraju parku tuż przy ulicy 29 Listopada.


Na koniec jeszcze ogłoszenie:


9 lipca w Państwomiasto przy ulicy Andresa 29 o godzinie 18.00 odbędzie się spotkanie omawiające akcje poszukiwania bohaterki zdjęcia zrobionego na dachu szkoły przy ulicy Stawki 5/7 prowadzoną przez Tu było, tu stało. Po spotkaniu odbędzie się spacer po Muranowie, w trakcie którego będzie można zobaczyć jak wyglądają współcześnie miejsca widoczne na zdjęciach z 1946 roku.




  • DST 38.95km
  • Teren 0.05km
  • Czas 02:10
  • VAVG 17.98km/h
  • VMAX 33.60km/h
  • Temperatura 17.7°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Muzeum Komunikacji przy ulicy Pożarowej

Niedziela, 19 października 2014 · dodano: 30.06.2015 | Komentarze 4

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - pl. Zbawiciela - al. Wyzwolenia - al. Armii Ludowej - Agrykola - Myśliwiecka - Rozbrat - Śniegockiej - Czerniakowska - Wilanowska - Solec - Dobra - Smulikowskiego - Tamka - Most Świętokrzyski - Sokola - Jagiellońska - al. Solidarności - Targowa - 11 Listopada - Odrowąża - Pożarowa - Muzeum Komunikacji - Pożarowa - Odrowąża - Cmentarz Bródzieński - Matki Teresy - Odrowąża - 11 Listopada - Namysłowska - Szymanowskiego - Dąbrowszczaków - Brechta - Jagiellońska - Sokola - Wybrzeże Szczecińskie - Wał Miedzeszyński - Most Siekierkowski - Becka - Witosa - Beethovena - Sobieskiego - Belwederska - Spacerowa - Klonowa - Belwederska - Al. Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska


Pisałem tu 24 września 2013 roku na temat parowozowni w Skierniewicach znajdującej się we władaniu Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei.
Dzisiaj chciałbym się pochylić nad teoretycznie podobną placówką tworzącą się przy ulicy Pożarowej w Warszawie na terenie stacji Warszawa Praga. 19 października trafiła się okazja odwiedzenia tego miejsca, gdyż organizatorzy placówki funkcjonujący formalnie jako Fundację Heredis, postanowili uczcić fakt sprowadzenia do swojej placówki parowozy Ty2-1279 z Ełku. Przy okazji parowóz otrzymał imię "Regina" na pamiątkę matki chrzestnej, którą została Pani Regina Głuchowska - Prezes Oddziału Bródno Towarzystwa Przyjaciół Warszawy. Co uwieczniono na wiatrownicy parowozu...
Parowóz na Pradze
Parowóz na Pradze © oelka
W czasach gdy parowozy pracowały w planowym ruchu, każdy z nich miał stały przydział maszynisty i pomocnika. Zdarzało się, że lokomotywy były upiększane przez obsługującą go brygadę. Na zdjęciach z lat 60. czy 70. XX wieku można zobaczyć wzorki lub i nawet napisy malowane ropą podczas czyszczenia parowozu. Jednak nie była to w żadnym przypadku żółta farba z puszki.
O historii uproszczonych lokomotyw wojennych serii 52, produkowanych w Rzeszy i krajach podbitych pisałem 14 września 2013 roku. Dlatego tym razem krótko o historii lokomotywy która zawitała na teren Warszawy Pragi. Wyprodukowana została przez zakłady Krauss-Maffei AG, München w roku 1943 z numerem fabrycznym 16704. Na kolejach niemieckich (DRB) otrzymała oznaczenia 52 3567 w roku 1945 stała się "trofiejna" czyli została przejęta przez Armię Czerwoną. W 1952 MPS oznakowało ją jakoТЭ-3567. Na początku lat 60. PKP przeżywało kryzys taborowy. W 1955 roku zrezygnowano z produkcji parowozów. Jednak nie potrafiono uruchomić w ich miejsce produkcji lokomotyw spalinowych o mocy pozwalającej na ciężką pracę manewrową i pociągową. Wobec takich braków PKP nabyła w ZSRR dwieście lokomotyw serii 52/ТЭ odstawionych do zapasu na potrzeby wojenne w bazach, w pobliżu granicy z Polską. W ten sposób z dniem 13 grudnia 1962 na PKP pojawiła się Ty2-1279, czyli dawna 52 3567. Po przybyciu do Polski pracowała na terenach obsługiwanych przez lokomotywownie Leszno, od 1964 MD Łuków, od 1969 MD Małaszewicze. W latach 1981-83 była odstawiona do zapasu. W 1985 roku trafiła do MD Ełk gdzie stacjonowała do końca służby. W 1995 roku brała udział jako czynna wówczas lokomotywa w obchodach 150 lat istnienia kolei w Polsce. Obchody odbywały się na stacji Warszawa Główna w dniach 15-17 czerwca 1995 roku. Miałem okazję uwiecznić ją na zdjęciu 16 czerwca 1995 roku na jednym z nieistniejących obecnie torów grupy przyjazdowej stacji Warszawa Główna.


Ty2-1279 skreślony został w 2000 roku. W zasadzie wraz z likwidacją tamtejszego skansenu czekał na dalszy los. 4 października 2014 roku przytransportowana została na stację Warszawa Praga. Podobno ma być przywrócona do ruchu, ale biorąc pod uwagę koszty naprawy wydaje się to mało prawdopodobne. Chyba, że organizatorzy muzeum znajdą bogatego sponsora, który sfinansuje bardzo wysokie koszty remontu kotła, aby spełniał warunki UDT, oraz całej lokomotywy.
Przyjrzyjmy się jeszcze jakie eksponaty kolejowe posiada ta placówka.
Kolejny ważny, bo jedyny zachowany eksponat to EW51 (ex E51, ex E92000, ex E400/E500, ex 91000/92000).


Teoretycznie jest to EW51-36. Jednak zespół trakcyjny posiada wagony z różnych zespołów trakcyjnych, z dwóch serii produkcyjnych różniących się od siebie na zewnątrz szerokością okien. Wagon silnikowy i sterowniczy posiadają węższe okna, pochodzą więc z pierwszej serii 45 EZT z 1936 roku. Natomiast wagon doczepny znajdujący się w środku zespołu posiada szersze okna typowe dla drugiej serii produkcyjnej z roku 1937 w ramach której powstało kolejnych 31 zespołów. W 1986 roku EW51-36 został odbudowany i znalazł swoje miejsce na stacji Warszawa Główna jako eksponat w Muzeum Kolejnictwa. Z założenia miała to być mobilna sala wystawowa. Chyba jednak muzeum nie skorzystało z tej opcji. Po uszkodzeniach w wyniku wandalizmu zniszczony zespół wylądował na wiele lat na Grochowie tuż obok macierzystej lokomotywowni, gdzie został kompletnie rozgrabiony. W 2014 roku właściciel, czyli Muzeum Kolejnictwa wypożyczył go tworzącemu się Muzeum Komunikacji.


Jako, że zbliżały się wybory samorządowe EW51 służył za reklamę stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Zdaje się, że przynajmniej niektóre osoby działające w muzeum związane są lub były z MJN-em na Pradze Północ.
Kolejny pojazd to wózek motorowy WM5.


Pora na pojazdy nietrakcyjne. Na terenie muzeum znajdowały się dwa wagony. Pierwszy z nich to wagon kryty serii Kdn potem po zmianie oznaczeń Gklm. Jest to wagon produkcji amerykańskiej zapewne z 1944 roku, który znalazł się w Polsce w ramach dostaw UNNRA w 1946 roku. W ramach tych dostaw do Polski i innych krajów poszkodowanych w czasie II wojny światowej trafiła pomoc w postaci paczek żywnościowych, odzieży, samochodów czy taboru kolejowego głównie amerykańskiego lub angielskiego pochodzącego w głównej mierze z demobilu wojskowego.


Warto przypomnieć, że we wpisie o lokomotywowni w Skierniewicach prezentowałem platformę konstrukcji amerykańskiej.
Kolejny wagon to już konstrukcja niemiecka. Jest to wagon brankard, czyli wagon przeznaczony do przejazdu kierownika pociągu towarowego, ewentualnie innych osób z personelu i drobnych przesyłek. Wagony tego rodzaju budowano na bazie wagonów towarowych. W tym przypadku podstawą do budowy brankardu był projekt wagonów towarowych z grupy (Gattungsbezirk) Bremen. Wagony te budowane były na potrzeby Deutschen Reichsbahn (DRB) od roku 1943. Po zakończeniu wojny znalazły się na stanie różnych zarządów kolejowych w Europie.



Poza taborem muzeum posiada też inne eksponaty związane z kolejnictwem. Na zdjęciu poniżej widoczny jest trzon kranu służącego do napełniania wodą zbiorników w parowozach lub tendrach parowozowych. Jak wygląda identyczny kran w całości można zobaczyć na własne oczy na stacji Warszawa Gdańska, lub we wpisie z 11 czerwca 2011 roku.


Na terenie muzeum znajdowały się też elementy rogatek przejazdowych (widać podstawę w kształcie trapezu) oraz maszt zapewne semafora kształtowego.



Kolejny element zauważony przeze mnie to paletowa tablica informacyjna zwana popularnie od czeskiego producenta pragotronem. Obecnie tego typu urządzenia zaczynają być wypierane przez elektroniczne wyświetlacze. Niemniej można je spotkać cały czas w różnych miejscach. Z przekładanych liter  oraz cyfr można było zaprezentować informację o stacji docelowej pociągu, wybranej ważniejszej stacji na trasie pociągu, godzinie odjazdu oraz o ewentualnym opóźnieniu.


Na terenie jaki obecnie zajmuje muzeum znajduje się dawny garaż drezyn na stacji Warszawa Praga. Niestety stan budynku jest bardzo zły. Dotychczas udało się muzeum własnymi siłami i środkami wyremontować dach i częściowo oczyścić z gruzu i śmieci część pomieszczeń.


Moja wizyta miała miejsce w październiku 2014 roku. Od tego czasu Muzeum Komunikacji weszło w posiadanie jeszcze kolejnych eksponatów związanych z koleją.
16 grudnia 2014 roku do muzeum dotarły dwa parowozy bezogniowe typu 1U.
24 czerwca 2015 roku do muzeum przyprowadzony został pociąg do montażu sieci trakcyjnej zbudowany na bazie zespołów trakcyjnych EW91. Są to zespoły serii ET/EB167 pochodzące z Berlina gdzie były użytkowane na liniach S-bahn. Po wojnie cześć z nich, która czekała na naprawy w warsztatach kolejowych w Lubaniu została przejęta przez PKP. Rozważano ich przebudowę na 3kV, jednak ostatecznie zmieniono tylko system zasilania z trzeciej szyny używanej w Berlinie na zasilanie z sieci trakcyjnej i rozpoczęły swoją służbę w Trójmieście. Używane były w latach 1951-76. W 1976 roku zmieniono system zasilania z =800V na =3kV i wycofano z ruchu wszystkie zespoły serii EW90, EW91 i EW92 pochodzące z Berlina. Od tego czasu część z nich można było napotkać jako tabor gospodarczy lub nad morzem w ramach tzw. wczasów wagonowych. W Trójmieście użytkowanych było 20 zespołów EW91.

Niestety są też i sprawy niepokojące w działalności tej placówki.

Warto przypomnieć na początek, że w Polsce mieliśmy już skanseny, w których działo się źle. Początki skansenu w Rudach koło Gliwic to pewien pan, który pociął na kawałki dwa zabytkowe parowozy, aby zbudować tzw. "hybrydę" zwaną również od nazwiska twórcy "popielowozem". Jest to połączenie tendra z Px48-1728 (Pt6x48-1728) z parowozem Tw53-3996. Lokomotywa po przebudowie została oznakowana przez jej twórcę jako Pw53-02. Po tej historii skansen trafił w ręce kolejnego zarządcy, który poszedł znacznie dalej w swojej działalności kończąc swoje zarządzanie postępowaniem w prokuraturze.
Kolejny skansen miał powstać w Krzeszowicach. Tu pomysłodawca i twórca fundacji mającej prowadzić skansen sprowadził w 1996 roku kilkanaście lokomotyw, oraz kilka wagonów. Pomysłodawca obiecywał specjalne pociągi turystyczne, remont eksponatów po czym... zniknął zostawiając tabor na pastwę złodziei złomu. W 2008 roku udało się zabrać zniszczone mocno eksponaty do innych placówek: do Chabówki oraz Pyskowic.
Twórca "skansenu" w Krzeszowicach wypłynął jeszcze w Łebie, gdzie historia się powtórzyła. Znów ściągnął kilka lokomotyw obiecując stworzenie ciekawej placówki a po jakimś czasie zniknął zostawiając tabor.
W każdym przypadku, gdy ktoś niespecjalnie znany w środowisku pasjonatów kolei zaczyna tworzyć coś nowego powracają wspomnienia z Rud i Krzeszowic.

Muzeum Komunikacji ma w swoim życiorysie niestety kilka niewyjaśnionych historii.
Pierwszą jest parowóz Ok1-258.
Został zbudowany w zakładach Henschel und Sohn w Kassel w roku 1921 z numerem fabrycznym 18376. Początkowo jeszcze przez KPEV oznakowany jako P8 Elberfeld 2624. Potem otrzymał oznaczenia DRG. W 1923 roku jako 38 3266. A w 1925 jako 38 3272. Po 1945 roku znalazł się na PKP jako Ok1-258. Skreślony został w 1974 roku. Następnie pracował jako kocioł stacjonarny w wytwórni podkładów w Jelonkach koło Ostrowi Mazowieckiej. W 1996 roku znalazł się w skansenie w Ełku. Znajdował się na stanie Muzeum Kolejnictwa w Warszawie wpisany jako eksponat pod numerem MUZ IE-4. W 2010 roku Muzeum Kolejnictwa wystąpiło do Ministerstwa Kultury o jego wykreślenie z ksiąg inwentarzowych. Na co uzyskało zgodę. W sierpniu 2012 roku Ok1-258 został przekazany Muzeum Komunikacji. Miał zostać przecięty jako eksponat edukacyjny. Tu warto dodać, że w Polsce zachowało się siedem lokomotyw tej serii włącznie z Ok1-258. Podczas gdy lokomotyw serii Ty2 zachowało się kilkadziesiąt.
W grudniu 2012 roku opuścił Ełk. Miał dotrzeć na Pożarową i... zniknął. Nikt go nie widział od czasu wywiezienia z Ełku.
Nie można go odnaleźć na terenie Muzeum Komunikacji przy Pożarowej. Podobno miał by być przechowywany na terenie Utraty. Jednak to miejsce kojarzy się raczej z punktem skupu złomu, gdzie cięto na przykład niektóre wycofywane wagony tramwajowe 13N, niż miejscem dla tak ciekawego zabytku jak lokomotywa parowa konstrukcji pruskiej. Można tylko znaleźć plotki o sprzedaży na złom, lub wysłaniu za granicę jako części do naprawy innego zachowanego parowozu P8 np. w Niemczech.
Muzeum Komunikacji zaangażowało się również w dość dziwną historię związaną z zakupem na przetargu od PKP SA "wagonu salonowego serii "S" nr 5208-4" mającego się znajdować na kolei wąskotorowej w Bytomiu. Szerszy opis tej historii można przeczytać na forum 750mm.pl - "Jak PKP SA sprzedawały bytomską salonkę, czyli opowieść z dreszczykiem". Dzięki czujności osób związanych z SKGW żaden wagon nie opuścił Bytomia. PKP SA sprzedawała bowiem nieistniejący wagon, chociaż nie wiele brakowało, by z Bytomia wyjechał inny fizycznie istniejący.

Nie można się również doliczyć wagonów jakie znalazły się w gestii muzeum. Są dwa prezentowane powyżej. Wiadomo, że węglarko-platforma typu 17W serii WWy 400849 z Żerania, którą przejęło muzeum znalazła się w KSK Wrocław. Jest to chyba jedyny eksponat, który ma szczęście stać się dobrze utrzymanym zabytkiem. KSK stopniowo tworzy ciekawą kolekcję taboru, który jest remontowany i przywracany do pełnej sprawności.
Muzeum Komunikacji posiadało też kilka innych wagonów np. platformy konstrukcji amerykańskiej, których podobnie jak Ok1-258 nie sposób odnaleźć...
Problem finansowania swojej działalności jest powszechnym problemem stowarzyszeń i fundacji zajmujących się zabytkami związanymi z transportem. Jakoś jednak znaczna część z nich radzi sobie bez wątpliwych działań czy transakcji.
Sytuacja, w której działalność oraz istnienie muzeum uzależnione może być od kanibalizmu własnych eksponatów nie wróży zbyt dobrze. Jaka bowiem przyszłość maluje się przed EW51? - Jednym jaki istnieje. Biorąc pod uwagę, że jego właściciel będzie w najbliższym czasie przechodził bardzo poważne przeobrażenia, których jednym z elementów jest formalna likwidacja placówki przy ulicy Towarowej. Nie da się ukryć, że wiele osób jest zaniepokojonych.

Dziwne historie związane z taborem odstraszają też tych, którzy może i włączyli by się do prac np. przy taborze, ale nie chcą być potem kojarzeni z dziwną rotacja taboru w placówce. Może się bowiem okazać na przykład, że taki wolontariusz napracuje się po to, aby jego dzieło za chwilę trafiło pod palnik lub gdzieś poza granice naszego kraju.
Takie sytuacje miały miejsce w przeszłości w innych miejscach.

Poniżej EW51 widoczny z kładki nad torami Warszawy Pragi.


Poza taborem kolejowym w Muzeum Komunikacji można też było zobaczyć samochody i inne ciekawe eksponaty, o których napiszę przy najbliższej okazji.




  • DST 36.19km
  • Czas 02:02
  • VAVG 17.80km/h
  • VMAX 36.50km/h
  • Temperatura 10.6°C
  • Podjazdy 17m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Od świętego Stanisława Kostki do błogosławionego Jerzego

Sobota, 18 października 2014 · dodano: 25.06.2015 | Komentarze 1

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - Krzywickiego - Filtrowa - Pl. Narutowicza - Słupecka - Sękocińska - Szczęśliwicka - Kopińska - Aleje Jerozolimskie - al. Prymasa Tysiąclecia - Górczewska - Sokołowska - Żytnia - Żelazna - al. Solidarności - Żelazna - Nowolipie - al. Jana Pawła II - Dzielna - Karmelicka - Dzika - al. Jana Pawła II - al. Wojska Polskiego - Kozietulskiego - Niegolewskiego - Felińskiego - Krasińskiego - pl. Wilsona - Żółkowskich - pl. Lelewela - Sarmatów - Tołwińskiego - Braci Załuskich - Włościańska - Broniewskiego - Literacka - Kochanowskego - Rudnickiego - Powązkowska - al. Obrońców Grodna - al. Prymasa Tysiąclecia - Aleje Jerozolimskie - Kopińska - Szczęśliwicka - Barska - pl. Narutowicza - Filtrowa - Łęczycka - Ondraszka - Pole Mokotowskie - Batorego - Waryńskiego - Skolimowska - Chocimska - Klonowa - Al. Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska


Jakoś ostatnio obiekty jakie opisuje w związku z moimi przejazdami rowerowymi po Warszawie układają się parami. Były dwie szkoły a teraz drugi pod rząd kościół i drugi, związany z osobą ważną dla kościoła i naszej historii. Chociaż tym razem będzie to męczennik a nie mistyczka jaką była św. Faustyna w poprzednim wpisie.
Teren Żoliborza od czasu budowy Cytadeli w latach 30. XIX wieku stał się jej przedpolem, był to jednocześnie koniec dawnego "pięknego widoku" czyli francuskiego Joli Bord. Przez to przez niemal 100 lat był praktycznie niezabudowany. Dopiero po zakończeniu I wojny światowej ruszyła zabudowa tego terenu. Wykorzystano fakt, że grunty znajdowały się w rękach państwa, co było spadkiem po wykupie ich przeprowadzonym przez władze carskie. Podobnie jak na Sadybie opisywanej na blogu 15 czerwca 2014 roku, również na Żoliborzu wykup gruntów pod osiedla urzędnicze czy wojskowe był łatwy i stosunkowo tani. Gdy pojawiła się zabudowa oraz znaczna już ilość mieszkańców przyszła też kolej na kościół. W  roku 1924 z inicjatywy ks. Klemensa Cyrulińskiego powstała drewniana kaplica, później zastąpiona przez większą również drewnianą budowlę autorstwa Stanisława Rodowicza. Wreszcie z dniem 25 grudnia 1927 roku ks. kard. Aleksander Kakowski erygował parafię pod wezwaniem św. Stanisława Kostki.

Żoliborski kościół
Żoliborski kościół © oelka


W 1930 roku parafia nabyła plac, na którym miał powstać kościół. Projekt świątyni sporządził Łukasz Wolski znany również z projektu Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego przy ulicy Kawęczyńskiej. Przed rozpoczęciem prac teren wymagał osuszenia. Była to najbliższa okolica dawnego przebiegu rzeczki Polkówki. W 1930 roku rozpoczęto budowę, która w stanie zamkniętym gotowa była przed wybuchem II wojny światowej. Kościół uszkodzony w czasie II wojny światowej. Powojenny remont i dalszą budowę realizowano już po śmierci Wolskiego. Projekt świątyni został po wojnie zmodyfikowany przez Edgara Norwertha. W stosunku do pierwotnego projektu zmodyfikowany został projekt elewacji frontowej. Prace przy świątyni zakończono do roku 1963, gdy prymas Wyszyński dokonał konsekracji świątyni. Ciekawą rzeczą jest to, że kościół stoi tyłem do ważnej i od początku planowanej jako arteria ulicy Krasińskiego. Nie potwierdzone plotki twierdziły, że takie ustawienie kościoła to efekt kompromisu i negocjacji kościoła z lewicowym zarządem WSM, który miał protestował przeciw budowie świątyni. Można jednak podejrzewać, że jej ustawienie frontem do ulicy Kozietulskiego miało jednak inne przyczyny znacznie bardziej praktyczne, co doskonale pokazały wielkie zgromadzenia wiernych na placu przed świątynią podczas uroczystości w kościele. Poniżej widok na absydę od strony ulicy Krasińskiego.


Skoro już wspomniałem te uroczystości z tłumami wiernych, to związane są one z wydarzeniami z początku lat 80. XX wieku. Od 1974 roku proboszczem parafii był ks. Teofil Bogucki. W lutym roku 1981 rozpoczął odprawianie w każdą ostatnią niedzielę miesiąca odprawianie mszy w intencji ojczyzny. Od 1980 roku do parafii skierowano w charakterze rezydenta ks. Jerzego Popiełuszko. Warto przypomnieć, że w latach 1975-78 pracował jako wikariusz w parafii Matki Bożej Królowej Polski, znajdującej się w Aninie która była opisywana na blogu 31 października 2013 roku. W styczniu 1982 roku ks. Jerzy Popiełuszko podjął się odprawiania mszy za ojczyznę. Już wcześniej od strajków w sierpniu 1980 roku wspierał pracowników Huty Warszawa. Był też diecezjalnym duszpastrzem służby zdrowia. W trakcie mszy wygłaszał homilie oparte o społeczną naukę Kościoła, nie były więc to kazania polityczne. Msze, które odprawiał ściągały tłumy. Ówczesna władza dostrzegła to zjawisko. Był zatrzymywany przez Służbę Bezpieczeństwa, próbowano go oczernić podrzucając do jego prywatnego mieszkania między innymi broń i materiały wybuchowe. Był też atakowany w ówczesnej państwowej prasie, radiu i telewizji.  Na msze tymczasem przybywały tłumy. Tłumy przybyły również 19 maja 1983 roku na pogrzeb Grzegorza Przemyka, był to uczeń z XVII LO im. Frycza Modrzewskiego, syn poetki zaangażowanej w działalność opozycyjną, Barbary Sadowskiej. Zmarł w wyniku pobicia przez Milicję w czasie zatrzymania w komisariacie MO przy ulicy Jezuickiej 12 maja 1983 roku. Pogrzeb odbył się na Cmentarzu Powązkowskim.
19 października 1984 roku ks. Jerzy Popiełuszko udał się do Bydgoszczy na zaproszenie Duszpasterstwa Ludzi Pracy. Wracając wieczorem koło Górska, w pobliżu Torunia został porwany przez funkcjonariuszy Samodzielnej Grupy „D” Departamentu IV MSW, ubranych w mundury funkcjonariuszy Milicji drogowej. Ksiądz został związany i zapakowany do bagażnika, natomiast towarzyszący mu jako kierowca, bliski współpracownik księdza Waldemar Chrostowski zdołał wyskoczyć z samochodu porywaczy i zaalarmować władze kościelne o porwaniu księdza. Torturowany przez porywaczy ksiądz został wrzucony do Wisły koło Włocławka.
3 listopada 1984 roku odbył się pogrzeb księdza Jerzego. Na pogrzeb przyszły tłumy. Ludzie uroczystość obserwowali nawet z dachów okolicznych budynków. Początkowo ksiądz miał być pochowany na Powązkach. Ostatecznie za zgodą ks. prymasa Józefa Glempa został pochowany na terenie koło kościoła. Początkowo grób był oznaczony drewnianym krzyżem. Proboszcz ks. prałat Teofil Bogucki zorganizował konkurs na projekt grobu. Wpłynęły 142 projekty.  Wygrała praca Jerzego Kaliny. Jest to różaniec z polnych kamieni w kształcie Polski otaczający grób. Krzyż z różańca jest też zarazem pomnikiem nagrobnym.
W 1987 roku grób i kościół odwiedził papież Jan Paweł II.
W 2010 roku ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany. W tym samym roku kościół św. Stanisława Kostki stał się diecezjalnym sanktuarium błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki.
Na terenie koło kościoła pochowano też proboszczów ks. Teofila Boguckiego oraz ks. Zygmunta Malackiego.


Oglądając teren wokół świątyni warto zwrócić uwagę na ogrodzenie terenu kościoła, które pochodzi z okresu międzywojennego. Na prętach od strony ulicy Felińskiego zachowały się liczne ślady ostrzału. Zapewne z czasów powstania warszawskiego.


To jedne z coraz bardziej nielicznych pamiątek wojny w Warszawie. Należy mieć nadzieję, że ogrodzenie wraz ze śladami ostrzału zostanie zachowanie w tym stanie.  Całe zresztą otoczenie kościoła to doskonale zachowana zabudowa przedwojenna. Żoliborz jakoś dotychczas nie pojawiał się zbyt często na blogu, jednak z bliskiej okolicy kościoła św. Stanisława Kostki prezentowałem 29 października 2011 modernistyczną willę Brukalskich przy ulicy Niegolewskiego 8. Żoliborz posiada wiele takich zabytków. Z pewnością więc będzie się pojawiał na moich trasach.




  • DST 22.81km
  • Czas 01:19
  • VAVG 17.32km/h
  • VMAX 35.90km/h
  • Temperatura 17.5°C
  • Podjazdy 17m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

W drodze do świętości - ulica Żytnia

Niedziela, 12 października 2014 · dodano: 20.06.2015 | Komentarze 1

Marszałkowska - Nowogrodzka - Poznańska - Żurawia - Krucza - Bracka - Szpitalna - pl. Powstańców Warszawy - Świętokrzyska - Prosta - Żelazna - Pereca - Waliców - Chłodna - Biała - Ogrodowa - Żelazna - Nowolipki - Belottiego - Dzielna - Pawia - Anielewicza - Okopowa -- Okopowa - Anielewicza - Esperanto - Pawia - Smocza - Nowolipki - Belottiego - Wolność - Żytnia - Sokołowska - Górczewska - al. Prymasa Tysiąclecia - Kasprzaka - Krzyżanowskiego - Szarych Szeregów - Brylowska - Kasprzaka - Prosta - Świętokrzyska - Kopernika - Tamka - Kruczkowskiego - al. Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Al. Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska


W gronie wyniesionych na ołtarze świętych w Kościele Katolickim znajduje się dwie osoby, które w swoim życiu doczesnym miały okazję zawitać na ulicę Żytnią. Z tego też powodu warto się zainteresować historią dwóch budowli. Jedną jest dawny Pałac Bogusławskiego  a drugą widoczny na zdjęciu Kościół Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny.

Zakład Naukowo-Wychowawczy
Zakład Naukowo-Wychowawczy "Rodziny Marii" © oelka

Zacznijmy od starszej budowli jaką jest Pałac Bogusławskiego przy ulicy Żelaznej 97, przy narożniku z Żytnia. Obecna budowla powstała dla Wojciecha Bogusławskiego, dyrektora Teatru Narodowego. Zbudowana została w 1807 roku najpewniej w wyniku przebudowy starszego obiektu. W 1825 roku pałac nabył architekt Karol Henryk Gall. Pałac został przebudowany, jednak trudno w tej chwili określić w jakim stopniu. Przed 1862 rokiem pałac znalazł się w rękach księdza Juliana Felińskiego. Był on bratem świętego arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Arcybiskup pracując jeszcze jako ksiądz w Petersburgu pomagając księdzu Konstantemu Łubieńskiemu opiekował się zakładem Rodziny Maryi, który działał jako sierociniec dla dzieci. Gdy Feliński został arcybiskupem w Warszawie sprowadził tu Rodzinę Maryi. W Warszawie zakład został ulokowany w dawnym pałacu Bogusławskiego. W 1863 roku na dziedzińcu ustawiono rzeźbę Matki Boskiej dłuta Andrzeja Pruszyńskiego. Z jego pracowni pochodzi również płaskorzeźba z Chrystusem widoczna na tympanonie pałacu.


W czasie powstania warszawskiego pałac został poważnie uszkodzony. Odbudowę przeprowadzono na podstawie projektu architekt Beaty Trylińskiej, znanej chyba najbardziej z odbudowy kościoła św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu oraz opisanego na blogu 22 lipca 2014 roku kościoła pod wezwaniem Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim.
W 2007 roku przed pałacem pojawił się pomnik arcybiskupa Felińskiego. We wnętrzach pałacowych ulokowana jest izba pamięci poświęcona jego osobie.
Jest w najbliższym sąsiedztwie jeszcze jedna budowla związana w pewnym stopniu z pałacem. Jest nią pobliski kościół Kościół Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny. Jego powstanie związane jest ze Zgromadzeniem Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Zgromadzenie to powołała do życia matka Teresa, Ewa z książąt Sułkowskich hrabina Potocka. Zaprosił ją arcybiskup Feliński do prowadzenia przy Żytniej, w najbliższym sąsiedztwie pałacu Bogusławskiego domu schronienia dla upadłych dziewcząt, jak to wówczas określano. Dom został poświęcony przez arcybiskupa 1 listopada 1862 roku. W roku 1873 powstała tu kaplica zbudowana według projektu Władysława Kosmowskiego. Kaplica została zbudowana tak, by nie była specjalnie widoczna z ulicy. Wynikało to z represji po powstaniu styczniowym, w wyniku których podobnie jak wiele innych zgromadzeń siostry nie mogły działać w pełni oficjalnie. Kaplica przeszła rozbudowę w latach 1936-38. Kaplica otrzymała wówczas zachodnią nawę oraz dzwonnicę.
Tu 1 sierpnia 1925 roku, po wielu problemach związanych z jej ubóstwem do zgromadzenia została przyjęta Helena Kowalska, która w 1926 roku przyjęła imię zakonne Faustyna. Tu rozpoczęła się jej droga życiowa związana z objawieniami i obrazem Jezusa Miłosiernego („Jezu ufam Tobie”). Kolejne lata swojego życia mieszkała w różnych domach zakonnych zgromadzenia, wśród których kilka razy przewijał się również ten przy ulicy Żytniej. Wspomniany obraz namalowany został w 1934 roku Wilnie na podstawie objawień, jakich Faustyna doznała w 1931 roku podczas pobytu w domu zgromadzenia w Płocku. Chorowała na gruźlicę, co zapewne przyczyniło się do jej wczesnej śmierci w wieku lat 33. Zmarła w Krakowie-Łagiewnikach 5 października 1938 roku. 30 kwietnia 2000 roku siostra Faustyna została ogłoszona świętą. W krakowskich Łagiewnikach zbudowane zostało sanktuarium poświęcone 17 sierpnia 2002 roku. Ta droga do Łagiewnik zaczęła się właśnie przy ulicy Żytniej.
Tak więc z ulicą Żytnią w i jej skrzyżowaniem z Żelazną związane są dwie osoby wyniesione przez kościół na ołtarze.
Wracając jednak do historii kaplicy: w czasie powstania warszawskiego została ona wraz z budynkiem klasztornym spalona. Przez wiele lat władze odmawiały zgody na odbudowę kaplicy i klasztoru. Dopiero w 1974 roku zgodę na odbudowę kaplicy otrzymał ks. Wojciech Czarnowski. Jednak już wcześniej zaczęto uprzątać teren i przygotowywać się do odbudowy. Już wiosną 1974 roku kościół został tymczasowo przystosowany do odprawiania nabożeństw. W maju tegoż roku otrzymał wezwanie Miłosierdzia Bożego. Parafię erygowano z dniem 1 stycznia 1981. Kościół został odbudowany w taki sposób, że zachował wiele śladów zrujnowania. W założeniu miał być żywą wspólnotą ale w murach świadczących o czasie wojny. Dlatego przez wiele lat wnętrze budowli było nietynkowane, ze śladami ostrzału. Stanowiło to o wyjątkowości świątyni. Kolejny proboszcz ks. Tadeusz Polak zdecydował się na przebudowę kościoła rezygnując z tej wyjątkowości jakim było zachowanie śladów ostrzału i pożaru.


Szkoda, że wnętrze kościoła w ten sposób stało się bardzo typowe. Przy dobrych chęciach można było zapewne ślady ruiny pogodzić w znacznie większym stopniu z rozbudową i unowocześnieniem świątyni. Jednym śladem dawnych zniszczeń jest ściana dawnej kaplicy od strony ulicy Żytniej, co widać na poniższym zdjęciu. Od 1998 roku zostało zmodyfikowane wezwanie parafii. Obecnie jest to parafia Miłosierdzia Bożego i Świętej Faustyny.


Jedyną obecnie pamiątką po dawnych czasach jest odwrócenie kościoła tyłem do ulicy. W sąsiedztwie natomiast w latach 80. i 90. XX wieku pojawiło się jeszcze kilka obiektów kościelnych. Pomiędzy świątynią a wylotem skweru ks. kardynała Wyszyńskiego (dawniej cześć ulicy Wroniej) znalazł swoje miejsce nowy gmach Zgromadzeniem Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W sąsiedztwie znajduje się jeszcze siedziba Katolickiej Agencji Informacyjnej (skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 9, róg Żytniej) oraz Kaplica Sióstr Uczennic Boskiego Mistrza przy Żytniej 11.




  • DST 35.51km
  • Teren 0.99km
  • Czas 01:44
  • VAVG 20.49km/h
  • VMAX 39.20km/h
  • Temperatura 19.4°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szkoły i przychodnia z Hożej

Piątek, 10 października 2014 · dodano: 13.06.2015 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - al. Wyzwolenia - Sempołowskiej - al. Armii Ludowej - Al. Ujazdowskie - Agrykola - Szwoleżerów - 29 Listopada - Czerniakowska - Suligowskiego - Podchorążych - Sielecka - Jazgarzewska - Sobieskiego - Beethovena - Witosa - Becka - Most Siekierkowski - Wał Miedzeszyński - Cyklamenów - Heliotropów -- Heliotropów - Cyklamenów - Wał Miedzeszyński - Most Siekierkowski - Becka - Witosa - Beethovena - Bobrowiecka - Czerska - Podchorążych - Suligowskiego - Czerniakowska - 29 Listopada - Szwoleżerów - Myśliwiecka - Hopfera - Agrykola - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - Pl. Konstytucji - Koszykowa - Lwowska - Poznańska - Wilcza - Koszykowa - Chałubińskiego - Hoża - Emilii Plater - Koszykowa - Piękna


Kolejny wyjazd i opis kolejnej szkoły, kolejnej znajdującej się w Śródmieściu, chociaż tym razem na skarpie, przy Hożej i Wspólnej. Poprzednio było jedno z najbardziej znanych liceów, tym razem gmach szkoły zawodowej. W początkach XX wieku był to teren jeszcze nie zabudowany. Po drugiej stronie ulicy Wspólnej od roku 1870 znajdował się Ogród Pomologiczny, który jeszcze w okresie międzywojennym miał zostać zabudowany, ostatecznie został zniszczony podczas II wojny światowej. Początkowo ogród sięgał do Hożej. Zajmował więc miejsce gdzie stoi interesujący nas gmach.

Szkoła Graviera przy Hożej
Szkoła Graviera przy Hożej © oelka
Okupacyjne władze niemieckie podczas I wojny światowej, zgodziły się na pewne ustępstwa na rzecz Polaków. Jednym z nich była możliwość prowadzenia przez polskie władze reprezentowane przez Radę Regencyjną szkół. W ten sposób powstała okazja do powołania opisywanego poprzednio (9 października 2014) Królewsko-Polskiego Gimnazjum im. Stefana Batorego. Również wówczas władze w osobie ministra Ponikowskiego zdecydowały się powołać Królewsko - Polską Średnią Szkołę Budowlaną w Warszawie. Na jej dyrektora powołano architekta Alfonsa Graviera. Urodzony w roku 1871, studiował architekturę w Paryżu. W 1912 roku powrócił do Warszawy. Z warszawskich realizacji warto wspomnieć przebudowę nieistniejącego pałacu Branickich przy Frascati na siedzibę ambasady francuskiej, budynek Szkoły Sztuk Pięknych przy Wybrzeżu Kościuszkowskim, czy Centralnego Towarzystwa Rolniczego przy Kopernika 30. Po sąsiedzku przy Kopernika 28 znajdowała się pierwsza siedziba szkoły budowlanej. Kolejnym adresem szkoły była Chmielna 52. Własny gmach szkoły pomiędzy Hoża i Wspólna był dziełem był jej dyrektora. Budynek zaprojektowany przez Graviera powstał w latach 1919-21. Poniżej widok od strony ulicy Hożej i Chałubińskiego.


Pierwsi absolwenci opuścili szkołę budowlaną w 1921 roku. W 1925 zmodyfikowano program, zadania i zmieniono nazwę na Państwową Szkołę Budownictwa w Warszawie. Po kolejnej zmianie nazwy w 1937 roku szkoła funkcjonowała jako Państwowe Liceum Budowlane.
Duży gmach i brak podobnych budynków w Warszawie spowodował, że w tym samym budynku mieściły się również i inne szkoły zawodowe: Chemiczno-Przemysłowa, Drogowa, Miernicza. Tutaj też miały funkcjonować Żeńskie Kursy Architektury przekształcone później w Żeńską Szkołę Architektury, funkcjonującą obecnie jako Zespół Szkół Architektoniczno-Budowlanych im. Stanisława Noakowskiego. Po wybuchu wojny Niemcy zajęli gmach na potrzeby "Frontstelle" czyli warsztaty obsługujące ich naprawy ich sprzętu. Przez pewien czas funkcjonowała tu szkoła zawodowa chemiczno-ceramiczna. Natomiast szkołę budowlaną udało się uruchomić jako Staatliche Fachschule für Bauwesen czyli Państwowa Szkoła Budownictwa II stopnia. Siedzibę miała w gmachu Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej przy Lwowskiej. Na blogu "Architektura" była opisywana 7 listopada 2012 roku. Poniżej widok na gmach szkoły przy Hożej, tym razem jednak od strony skrzyżowania Hożej z Emilii Plater.


Po zakończeniu wojny szkoła budowlana powróciła do gmachu na Hożą już od września 1945 roku. W 1950 roku zmieniła nazwę na z liceum na Technikum Budowlane. A rok później opuściła swój gmach przenosząc się do budynku przy Górnośląskiej 31. Jest to opisywany na blogu 9 października 2014 roku gmach Zespołu państwowych Szkół Żeńskich. Znów jednak miała towarzystwo. Zniszczenia wojenne spowodowały, że w budynku umieszczono cały szereg różnych szkół. Podobnie jak przed wojną. Poza szkołą budowlaną w okresie powojennym przewinął się tu cały szereg szkół związanych z bardzo różnymi branżami. Jerzy Kasprzycki w "Korzeniach Miasta" wymienia: Liceum Techniki Dentystycznej, Technikum Budowy Silników, Technikum Ceramiczne, Technikum Chemiczne oraz Technikum Samochodowe. Z czasem ta ostania branża zapanowała w gmachu między Hożą i Wspólną w postaci Zespołu Szkół Samochodowych nr. 1. W 1967 roku na potrzeby tej szkoły rozbudowano od strony dziedzińca skrzydło od strony ulicy Wspólnej. Lokalizacja szkoły samochodowej przy Hożej i Wspólnej ciekawie współgrała z sąsiadującym Ministerstwem Komunikacji. Nowszy bo z lat 1948-50 wysoki gmach ministerstwa zaprojektowany przez Bohdana Pniewskiego należący do tego resortu znalazł miejsce na wolnej działce w bezpośrednim sąsiedztwie szkoły - był też opisany na blogu 30 marca 2013 roku.
Szkoła samochodowa kilka lat temu wyprowadziła się z gmachu przy Hożej i Wspólnej do budynku Szkoły kolejowej przy Szczęśliwickiej. Natomiast gmach przy Hożej przeznaczono dla szkolnictwa ogólnego. W 2013 roku z budynków przy Emilii Plater do gmachu przy Hożej przeniósł się bowiem Zespół Szkół nr. 125 czyli IX Liceum Ogólnokształcące im. K. Hoffmanowej, które zanim trafiło na Emilii Plater ulokowane było w okresie powojennym, do roku 1961 przy Polnej 46a, opisywanej na blogu 30 czerwca 2011 roku. Wraz z liceum do gmachu sprowadziło się Gimnazjum nr 43 im. Wojska Polskiego.
Poniżej widok na część gmachu od strony ulicy Wspólnej.

Kasprzycki w "Korzeniach Miasta" wspomina jeszcze jedną poza Gravierem osobę związaną z gmachem, która doczekała się tablicy pamiątkowej. Był nią lekarz i higienista Klemens Maria Joachim Sokal. Urodził się we Lwowie, 19 marca 1887. Studiował we Lwowie, Monachium oraz Wiedniu. Po zakończeniu I wojny światowej i demobilizacji zamieszkał w Lublinie. Prowadził tam praktykę lekarską oraz zajmował się higieną szkolną i medycyna społeczną. Pracował jako lekarz w Gimnazjum Prywatnym oraz Seminarium Nauczycielskim Męskim i Żeńskim w Lublinie. W 1930 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie pracował w charakterze lekarza szkolnego w Szkole Technicznej, Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych, Gimnazjum i Liceum imienia Króla Władysława IV oraz Wyższego Kursu Nauczycielskiego. Był również referentem higieny szkolnej w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. W 1939 roku brał udział w kampanii wrześniowej. Później brał udział w działalności podziemnej. W czasie Powstania Warszawskiego był referentem sanitarnym Rady Głównej Opiekuńczej (RGO) w południowym Śródmieściu. Po upadku powstania ewakuował dziewięciuset chorych z Warszawy do utworzonego przez siebie szpitala RGO w Bukownie.
Po wojnie do Warszawy powrócił w 1949 roku. Objął wówczas kierownictwo Centralnej Międzyszkolnej Poradni Lekarskiej Ministerstwa Oświaty. Od 1955 roku funkcjonującej jako Międzyszkolna Przychodnia Lekarska przy ul. Hożej 88. Kierował nią do 1959 roku. Przychodnia ta stała się wzorcem dla podobnych placówek w całej Polsce. W 1961 roku przeszedł na emeryturę, dalej jednak publikował artykuły w prasie naukowej. Zmarł 21 października 1974 roku. Pochowany został na Cmentarzu Bródzieńskim. W stulecie urodzin umieszczono tablicę poświęconą jego pamięci w gmachu przy Hożej 88.