Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi oelka z miasteczka Warszawa Śródmieście. Mam przejechane 23730.98 kilometrów w tym 681.59 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.78 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 17514 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy oelka.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2015

Dystans całkowity:210.80 km (w terenie 1.82 km; 0.86%)
Czas w ruchu:11:19
Średnia prędkość:18.63 km/h
Maksymalna prędkość:43.60 km/h
Suma podjazdów:217 m
Liczba aktywności:8
Średnio na aktywność:26.35 km i 1h 24m
Więcej statystyk
  • DST 48.99km
  • Teren 1.11km
  • Czas 02:25
  • VAVG 20.27km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 11.2°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stacja Most czyli stacja Wisła

Niedziela, 29 marca 2015 · dodano: 05.04.2019 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - pl. Zbawiciela - al. Wyzwolenia - Sempołowskiej - al. Armii Ludowej - Agrykola - Myśliwiecka - Rozbrat - Górnośląska - Czerniakowska - Wilanowska - Solec - Dobra - Smulikowskiego - Tamka - Most Świętokrzyski - Sokola - Zamoyskiego - Jagiellońska - św. Cyrla i Metodego - Targowa - 11 Listopada - Konopacka - Wileńska - Targowa - al. Solidarności - Olszowa - Panieńska - ks. Kłopotowskiego - Wybrzeże Szczecińskie - Wał Miedzeszyński - Ligustrowa - Bronowska - Masłowiecka - Jeziorowa - Panoramy - Peonii - Wał Miedzeszyński - Cyklamenów - Heliotropów - działka - Trakt Lubelski - Odrębna - Wał Miedzeszyński - Most Siekierkowski - al. Becka - Witosa - Idzikowskiego - Sobieskiego - Sikorskiego - al. Wilanowska - al. KEN - Domaniewska - Wielicka - Krasickiego - Kazimierzowska - Narbutta - Wiśniowa - Batorego - Waryńskiego - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska


Jakoś tak się układa historia, że miejsca ciche spokojne po różnych zmianach stają się ważnymi węzłami komunikacyjnymi a te, które były nimi wcześniej tracą na znaczeniu zamieniają się w ciche i senne miejsca. Tak potoczyła się historia ulicy Olszowej.

Prawie jak kiedyś na Olszowej © oelka

O historii Pragi pisałem przy okazji opisów praskich kościołów. 8 lipca 2014 roku pisałem o Domku Loretańskim, będącym jedyna pamiątka po Pradze sprzed czasów napoleońskich. Kontynuacją tego tematu był opis kościoła św. Floriana 30 listopada 2014 roku i historia kamienicy mieszczącej Gimnazjum Praskie na rogu ulic Okrzei i Sierakowskiego, zaprezentowana 21 marca 2015 roku. Tym razem znajdujemy się nie daleko od opisanych miejsc na ulicy Olszowej. 
Jedynym obecnie świadkiem przeszłości jest kamienica przy Olszowej 12. I od jej życiorysu zaczniemy.
Chyba jako pierwszy stanął na tej działce drewniany dom  Jakuba Broniewskiego. O tym że istniał wiadomo z dokumentów z 1820 roku i taryfy z roku 1832. Był to drewniany, parterowy dom z gankiem, kryty gontem. W 1841 roku, gdy na sąsiedniej działce mieszczącej magazyny mostowe podwyższono poziom gruntu, dom został częściowo przysypany ziemią. Należał wówczas do małżonków Zawadzkich. W 1874 roku właścicieli było dwoje: Władysław Wenda i Helena Zawadzka. Wenda odkupił udziały Zawadzkiej i w latach 1875-77 wzniósł widoczną na zdjęciach kamienicę. Do 1945 roku budynek pozostał w rękach potomków Wendy. Mimo sąsiedztwa ważnych ze względów strategicznych i komunikacyjnych obiektów, przetrwał obie wojny światowe. Dopiero po wojnie stracił cały detal jaki posiadała elewacja: pasowe boniowanie przyziemia, gzyms nad przyziemiem, opaski okien, czy fryz pod wieńczącym elewacje frontową gzymsem. Niemniej jest to autentyczna budowla i jedyna zachowana przy Olszowej.


A zmieniło się dużo. W 1864 roku w pobliżu nieco na północ od kamienicy powstał Most Kierbedzie, po zniszczony w 1944 roku i w 1949 zastąpiony Mostem Śląsko-Dąbrowskim.
Warto jednak cofnąć się jeszcze do przełomu XIX i XX wieku.
W 1896 roku inżynier Krzysztof Kiersnowski razem ze wspólnikami złożyli wniosek o pozwolenie na budowę kolei wąskotorowej od Dworca Petersburskiego do Jabłonny. O ile administracja carska nie stawiała szczególnych przeszkód, to szereg ograniczeń stawiały władze Warszawy, które od 1881 roku miały podpisaną umowę na budowę i obsługę sieci tramwajowej z Société Générale de Tramways Varsoviens zwanym popularnie Towarzystwem Belgijskim.
Postawa władz miejskich okazała się jeszcze bardziej nieprzejednana, gdy Kiersnowski wystąpił z kolejnym wnioskiem o budowę kolei w stronę Wawra, koło Dworca Terespolskiego. Ostatecznie miasto się zgodziło, ale kolej od Rogatek Golędzinowskich miała być poprowadzona wzdłuż Jagiellońskiej na skos przez obecny Park Praski nad Wisłę i wzdłuż rzeki do ulic Wołowej (Targowej) i obecnej Zamoyskiego do Rogatek Moskiewskich na Kamionku. Potem w 1897 roku miasto jeszcze zmieniło przebieg trasy nakazując zjazd nad Wisłę tuż za Rogatkami Golędzinowskimi i mostem kolejowym pod Cytadelą. Koncesję na budowę kolei wydano 30 maja 1899 roku. 31 maja w miejscu, gdzie zaplanowano stację, koło Mostu Kierbedzia i zbiegu ulic Dębowej i Olszowej odbyła się uroczystość rozpoczęcia budowy w której udział wziął generał-gubernator książę Imeretyński. Oficjalne otwarcie ruchu odbyło się 10 grudnia 1900 roku dla odcinka do Jabłonny, a 4 stycznia 1901 roku uruchomiono ruch do Wawra. W listopadzie roku 1900 budowaną kolej udziałowcy sprzedali spółce zarządzającej koleją wąskotorową z Warszawy do Góry Kalwarii. Tak więc z czasem jeden zarządca posiadał trzy koleje wąskotorowe w Warszawie: grójecką, wilanowską i jabłonowską. Z czasem koleje te zaczęły funkcjonować jako Warszawskie Koleje Dojazdowe (WKD - obecnie pod tym skrótem kryje się dawna EKD - Elektryczne Koleje Dojazdowe - normalnotorowa kolej z Grodziska Mazowieckiego i Milanówka do Warszawy)
Tak więc w latach w latach 1899-1900  niemal na przeciwko kamienicy od strony Wisły powstała stacja kolejowa. Przy Olszowej zbudowano drewniany budynek dworca na stacji Most, co miało związek z sąsiedztwem Mostu Kierbedzia. Położenie stacji na terenie zalewowym powodowało, że przy wysokich stanach wody tory znajdowały się w wodzie. Już w latach 1905-1906 tory położono wyżej nawożąc ponosząc poziom równi stacyjnej o dwa metry. Jednak i to było jeszcze za mało, aby wyeliminować zalewanie stacji przez Wisłę. W 1925 roku podczas rozbudowy układu torowego stacji powstały wyższe zabezpieczenia stacji przed powodzią. W tym samym roku drewniane zabudowania stacji zastąpił nowy murowany budynek zaprojektowany przez Konstantego Jakimowicza. Ten sam architekt zaprojektował szereg budynków dworcowych dla warszawskich wąskotorówek. Tylko z kolei jabłonowskiej prezentowałem dworce w Wawrze,
Jak wyglądał praski brzeg Wisły ze stacją kolei wąskotorowej można się przekonać oglądając zdjęcie na stronie fotopolska.eu. Kolej wąskotorowa poprowadzona ulicami miasta przeszkadzała władzom Warszawy również w okresie międzywojennym. W związku z rosnącym ruchem odcinki Most - Grochów i Most - Pelcowizna miały zostać zlikwidowane. Ostateczna decyzja o likwidacji przewidywała termin rozbiórki do 1 listopada 1939 roku. Jednak 1 września wybuchła wojna i o rozbiórce kolei, która zaczęła mieć bardzo duże przewozy pasażerskie nikt już nie myślał. 19 kwietnia 1943 roku niemiecki zarządca kolei prywatnych zdecydował o zmianie nazwy stacji Most na Warszawa Wisła. Po zakończeniu walk już w lutym 1945 roku ruch przywrócono na odcinku Most - Karczew, a w maju na całej trasie od Karczewa do Jabłonny.
W 1952 roku doszło do likwidacji odcinka Most - Otwock. Cztery lata później zamknięto odcinek Most - Jabłonna. Najdłużej funkcjonował krótki fragment z Otwocka do Karczewa. Został zlikwidowany w 1963 roku. Budynek stacji Most po likwidacji kolei służył przez jakiś czas jako siedziba kolejowej orkiestry. Rozebrany został w 1969 roku. Stał w miejscu chodnika i drzew widocznych po prawej stronie poniższego zdjęcia. Wszelkie ślady po budowie kolei zniknęły wraz z budową ulicy - Wybrzeża Szczecińskiego.
O kolei do Karczewa pisałem już 3 listopada 2013 prezentując dworce autorstwa Konstantego Jakimowicza w Wawrze, Międzylesiu, Falenicy, Józefowie i Świdrze.


Czas płynie i jak porównamy dwa zdjęcia - to tytułowe z 2015 roku  i to tuż powyżej z października 2018 roku widać, że kamienica numer 12 zyskała współczesnego sąsiada.
Dla porównania jeszcze warto zajrzeć do Społecznego Archiwum Warszawy gdzie można zobaczyć, jak wyglądało to miejsce w grudniu 1998 roku.

A na koniec jeszcze przypomnienie o zaprzyjaźnionym czasopiśmie - Stalowych Szlakach, które często piszą o kolejach wąskotorowych. Na początek przyjrzyjmy się numerowi 3/2018, który zawiera szereg ciekawych artykułów.


Tematem numeru 3/2018 jest opis modernizacji zespołów ED72 do wersji ED72Ac. Jest kilka artykułów związanych z kolejami wąskotorowymi - opis wycieczki po wojskowych kolejach wąskotorowych na Helu. Opis specjalnego przejazdu jaki odbył się w 2017 roku w Jędrzejowie. Można również przeczytać o lokomotywach Lyd1 z Rogowa. Opis ostatniego przejazdu zespołu piętrowego Bhp w służbie Przewozów Regionalnych. Ten, jak również kolejny numer 4/2018 jest dostępny u wydawcy.




  • DST 13.09km
  • Czas 00:45
  • VAVG 17.45km/h
  • VMAX 41.60km/h
  • Temperatura 15.3°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na tropach dawnego Mariensztatu

Środa, 25 marca 2015 · dodano: 22.07.2018 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Śniadeckich - Lwowska - Koszykowa - Piękna - Górnośląska - Myśliwiecka - Rozbrat - Górnośląska - Czerniakowska - Wilanowska - Solec - Dobra - Bednarska -- Dobra - Mariensztat - Sowia - Furmańska - Browarna - Topiel - Kruczkowskiego - Park Kultury - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Al. Ujazdowskie - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska

Mariensztat to dawna jurydyka, osiedle z końca lat 40. XX wieku o którym pisałem 28 grudnia 2012 roku, ale również ulica. Tędy wypadła moja powrotna droga ze studia radiowego sympatycznej rozgłośni przy przy Bednarskiej. Ulicy Mariensztat warto poświęcić chwilę czasu. Tu bowiem można, o czym wspominałem we wspomnianym już wpisie z 2012 roku zobaczyć ślady oryginalnego Mariensztatu i tuż obok ten powojenny.

Ślady Mariensztatu na Mariensztacie
Ślady Mariensztatu na Mariensztacie © oelka
Powojenny Mariensztat to osiedle zbudowane w latach 1948-49 udające nawet całkiem nieźle małe, senne niemieckie miasteczko. Szczególnie senne, gdyż mimo różnych prób ożywiania imprezami jest to ciche i spokojne miejsce. Dawny Mariensztat nie był tak jak obecnie w miarę jednorodnym zespołem domów częściowo z charakterystycznymi podcieniami. Zróżnicowana zabudowa powstawała od XVIII do początków XX wieku. Mariensztat to jednak nie tylko dawna jurydyka ale również ulica. Obecnie jest ona krótsza niż przed powojenną odbudową. Istniała już w okresie średniowiecza. Do czasu budowy Trasy W-Z zaczynała się od obecnego Wybrzeża Kościuszkowskiego a kończyła się na górze przy Krakowskim Przedmieściu. Sąsiadujący z planowaną trasą W-Z Mariensztat został mocno zniszczony w 1944 roku. Cześć budynków przy ulicy Mariensztat była wypalona, część na początkowym i końcowym odcinku ulicy całkowicie zburzona. Z całej dawnej zabudowy w najlepszym stanie był uszkodzony budynek pod numerem 8, który stanie się bohaterem wspomnienia o ulicy Białoskórniczej. Wypalone mury przetrwały na posesjach o numerach: 1, 3-15, 14. Wielki bo liczący sześć kondygnacji budynek przetrwał wojnę mocno zniszczony. Został po wojnie zabezpieczony i częściowo odbudowany, jednak nie było dla niego miejsca w koncepcji nowego osiedla. W miejscu gdzie stał jest obecnie taras na rynku. Podobny los spotkał budynek pod numerem jeden, który znajdował się przy obecnym Wybrzeżu Kościuszkowskim.
Najwięcej szczęścia miały budynki na środkowym odcinku ulicy, pomiędzy Dobrą i Sowią.
Pierwszym z tych budynków jest kamienica Józefa Kwiecińskiego "Pod Łabędziem" pod adresem ul. Mariensztat 9.


Kamienica powstała po 1784 roku. W tamtym czasie była największym budynkiem jurydyki "Mariensztat". Później wielokrotnie zmieniała właścicieli. Na swoje szczęście żaden z nich nie zdecydował się na jej przebudowę lub rozbiórkę, dzięki czemu bez większych zmian przetrwała do 1944 roku. Wówczas budynek spłonął, ale mury budynku przetrwały. W 1948 roku zostały rozebrane, by w ciągu kolejnego roku zrekonstruować obiekt z różnymi zmianami w wyglądzie elewacji. Dodatkowo współcześnie przebudowano dach tworząc zupełnie nie pasujące do budynku wystawki.
Kolejna kamienica pod numerem 11 powstała w latach 1830-31 dla Ludwika Bouilona. Powstał wówczas jednopiętrowy budynek, który bez większych zmian dotrwał do momentu spalenia w 1944. Przed rokiem 1850 nabył ją Wincenty Mierzejewski. Na niezabudowanej części około roku 1852 wzniósł on nową, dwupiętrową kamienicę, która otrzymała numer 11A. Również i ta kamienica została spalona w 1944 roku. Podczas odbudowy w latach 1948-49 obie kamienice 11 i 11A rozebrano, a następnie zbudowano od nowa. Jednak wygląd budynku pod numerem 11 zmienił się radykalnie. Został podwyższony o jedną kondygnację a jego elewacja jest identyczna z budynkiem pod numerem 11A. Fragment elewacji tego ostatniego widać na poniższym zdjęciu. Kolejne budynki to kamienice pod numerami 13 i 15.


W pierzei ulicy Mariensztat wyróżnia się kamienica Abrama Winawera pod numerem 13. Jest to jedyny obecnie przy tej ulicy budynek jednopiętrowy.  Kamienica powstała około roku 1840. Poza budynkiem frontowym zbudowano wąską oficynę zachodnią i  poprzeczną oficynę w głębi działki. Wypalona została po wojnie częściowo rozebrana. Możliwe, że elewacja pozostała oryginalna. Po wojnie rozebrano oficyny, pozostawiając tylko budynek frontowy. Poza drobnymi różnicami w wyglądzie elewacji różnicą jest zastąpienie trzech facjat wystawką. Pozostała jeszcze kamienica Lejba pod numerem 15, na rogu z ulicą Sowią. Możliwe, że powstała przed 1792 rokiem. Możliwe również, że pierwotnie parterowy został nadbudowany przed rokiem 1808-1809. Był to narożny jednopiętrowy budynek. Spalony w 1944 roku został rozebrany i zbudowany od nowa w 1949 roku jednak już jako budynek dwupiętrowy. Dalszy odcinek ulicy Mariensztat zabudowano nowymi budynkami nie mającymi nic wspólnego z dawną zabudową. O nich jak już wspomniałem na początku pisałem 28 grudnia 2012. To nie są jedyne zabytki Mariensztatu. O kolejnych będzie okazja napisać przy kolejnych odwiedzinach tego sympatycznego osiedla.

Na koniec z cyklu ogłoszeń ciekawe zaproszenie.
28.07.2018, godz. 12.00 Wycieczka rowerowa “Heavy metal na Woli: Norblin, Borman, Szwede oraz Lilpop”


Co wspólnego ma malarstwo rodzajowe z produkcją platerów i mosiężnych rur? Przekonamy się, podążając śladami wielkich producentów z branży metalowej i mechanicznej. Szukając odpowiedzi, obejrzymy relikty fabryki przy ulicy Żelaznej, gdzie swoją działalność prowadzili Norblin i Werner, a następnie dowiemy się, jak syn producenta dywanów Maurycy Robert Bormann wraz z Aleksandrem Ludwikiem Szwede rozwinęli produkcję dla przemysłu gorzelniczego, zaczynając od kupna warsztatu produkującego kotły. Dowiemy się też, jak dużo nazwa ulicy Kolejowej znaczyła dla historii tej firmy. Będzie to też wstęp do opowieści o kolejnej fabryce z tej branży – zakładach Lilpop, Rau i Loewenstein.
Prowadzenie: Krzysztof Olszak

Miejsce zbiórki: skwer przy narożniku Prostej, Żelaznej i Pańskiej (strona parzysta ulicy Żelaznej)

Nie jest to trasa na nabijanie kilometrów, tylko zwiedzanie miasta na rowerze i z przewodnikiem. Stąd też nie ma co liczyć na wysoką średnią i długą trasę. Można za to oczekiwać ciekawych informacji o mieście ludziach i budynkach mijanych po drodze.




  • DST 35.68km
  • Czas 01:57
  • VAVG 18.30km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gimnazjum Praskie przy Brukowej

Sobota, 21 marca 2015 · dodano: 12.04.2018 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - Krzywickiego - Filtrowa - pl.Narutowicza - Słupecka - Sękocińska - Szczęśliwicka - Kopińska - Aleje Jerozolimskie - al. Prymasa Tysiąclecia - Górczewska - Żytnia - Nowolipie - al. Jana Pawła II - Dzielna - Karmelicka - Dzika - Słomińskiego - Bonifraterska - Międzyparkowa - Słomińskiego - Most Gdański - Starzyńskiego - Darwina - Namysłowska - Starzyńskiego - 11 Listopada - Odrowąża - Cm. Bródzieński - Odrowąża - 11 Listopada - Starzyńskiego - Namysłowska - Szymanowskiego - Dąbrowszczaków - Brechta - Jagiellońska - al. Solidarności - Wybrzeże Szczecińskie - Blaszana - Panieńska - Jasieńskiego - Sierakowskiego - Okrzei - Wrzesińska - Kępna - Jagiellońska - Zamoyskiego - Sokola - Most Świętokrzyski - Wybrzeże Kościuszkowskie - Jaracza - Solec - al. 3 Maja - Kruczkowskiego - al. Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Al. Ujazdowskie - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska

Praga od czasu do czasu pojawia się na blogu wraz z wizytami na prawym brzegu Wisły. Były już opisywane kościoły: 8 lipca 2014 roku pojawił się opis historii Domku Loretańskiego przy Ratuszowej, który z czasem stał się samodzielną świątynią służącą mieszkańcom Pragi. Kolejną świątynią jest kościół a obecnie katedra, której patronem jest św. Florian. Pisałem o niej 30 listopada 2014 roku. Swój opis ma także pobliska świątynia prawosławna - 18 kwietnia 2014 roku, pojawił się opis cerkwi prawosławnej Marii Magdaleny. Swojego opisu doczekała się też ulica Wileńska - 2 maja 2104 roku. Były kościoły, jedna z ważniejszych ulic, to teraz pora na szkołę. Chyba mało kto skojarzy ten zaniedbany budynek z poniższego zdjęcia z jednym z bardziej znanych warszawskich liceów.

Początki Władysława IV
Początki Władysława IV © oelka
Kamienica mieszcząca się na narożniku Okrzei i Sierakowskiego powstała w latach 1860-63. W tym czasie ulica Okrzei funkcjonowała jako Brukowa. Autorem projektu był Józef Orłowski. Z tym architektem spotkaliśmy się na Woli. 17 lutego 2014 roku pisałem o kościele św. Stanisława na Woli, a z kolei 7 kwietnia 2014 roku o pałacu Biernackich przy Wolskiej 27/29, gdzie znajduje się dom zakonny Karmelitanek Bosych. Wszystkie te budowle łączy ich projektant, którym był właśnie Józef Orłowski.
Kamienica na Pradze powstała na zamówienie Karola Juliusza Mintera. Ten pan pojawił się w we wpisie na temat placu Napoleona, czyli placu Powstańców Warszawy z 15 grudnia 2014. Przy tym placu po jego wschodniej stronie mieściła się fabryka wyrobów metalowych Karola Mintera. Kamienica zbudowana została z dobrym wyczuciem sytuacji. Na rok przed ukończeniem Mostu Kierbedzia, oraz w czasie gdy na Pragę dotarła linia kolejowa z Petersburga - w 1862 roku.
W 1885 roku kamienicę wydzierżawiono na siedzibę powołanej wówczas szkoły rządowej - Gimnazjum Praskiego. Szkoła rządowa prowadziła zajęcia w języku rosyjskim. Jedynie religii i nadobowiązkowego języka polskiego uczyli Polacy. Mimo silnej rusyfikacji w 1898 roku grupa uczniów wzięła udział w odsłonięciu pomnika Adama Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu.
W latach 1891-97 do szkoły uczęszczał Henryk Goldszmid znany pod pseudonimem Janusza Korczaka. Na blogu wspomniany został dwa razy: podczas opisu Domu Sierot przy Krochmalnej (Jaktorowskiej) - 15 września 2014 roku oraz szpitala Bersohnów i Baumanów przy Śliskiej i Siennej - 26 września 2014 roku. Szkoła funkcjonowała w tym miejscu do roku 1907. Wówczas przeniosła się do nowego gmachu przy narożniku Jagiellońskiej i Zygmuntowskiej czyli al. Solidarności, gdzie funkcjonowała do 1915 roku. Wraz z ucieczką Rosjan z Warszawy ewakuowano pracowników szkoły, jej dokumentację i wyposażenie. Tak się skończyła historia carskiej szkoły. Na jej miejscu utworzono Polskie Gimnazjum Filologiczne imienia Władysława IV, ale to już inna opowieść w przyszłości.
Kamienica Mintera natomiast w 1910 roku została sprzedana Warszawskiemu Towarzystwu Fabryk Wyrobów Metalowych i Emaliowanych „Wulkan”. Prawa do części budynku w 1924 roku nabyło miasto Warszawa, a do całości w 1942.
Kamienica przetrwała wojnę, bez większych zniszczeń i uszkodzeń. Jest wpisana do rejestru zabytków. Ma zostać wyremontowana. Miejmy nadzieję, że inwestor potrafił będzie uszanować zabytek, który stać się ma hotelem.

A w ramach ogłoszeń zaproszenie na... pieszy spacer, ale za to śladem kolei.
Ogłoszenie o tym spacerze "straszy" w gablotach wzdłuż linii EKD to i tu też może się pojawić.
Spacer odbędzie się w najbliższą sobotę 14.04.2018 o 11.00. Miejscem spotkania będą kasy PKP we Włochach przy Chrobrego 2, a szukać będziemy śladów linii EKD we Włochach. Spacer potrwa koło dwóch godzin będzie więc jeszcze czas aby tego dnia nie zapomnieć o rowerze. Zapraszam!






  • DST 26.71km
  • Czas 01:29
  • VAVG 18.01km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Znikający zapach kawy na Grzybowskiej

Piątek, 20 marca 2015 · dodano: 17.02.2018 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Defilad - Emilii Plater - Świętokrzyska - Żelazna - Pereca - Waliców - Grzybowska -- Grzybowska - Krochmalna - Ciepła - Chłodna - Biała - Ogrodowa - Wronia - Prosta - Kasprzaka - Brylowska - Szarych Szeregów - Krzyżanowskiego - Kasprzaka - al. Prymasa Tysiąclecia - Literacka - Broniewskiego - al. Jana Pawła II Słomińskiego - Bonifraterska - Międzyparkowa - Słomińskiego - Wenedów - Wybrzeże Gdańskie - Bednarska - Dobra - Solec - Wilanowska - ks. Stanka - Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Al. Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - Nowowiejska - Waryńskiego - Śniadeckich - Lwowska - Piękna

Wielbiciele czarnego napoju z kofeiną zanim zaczną czytać powinni sobie chyba zaparzyć filiżankę tej cieczy. Niżej podpisany nie jest smakoszem tego napoju. Natomiast za najmłodszych lat brał udział (chyba jako wprawianie się do pracy laboratoryjnej) w szykowaniu kawy dla kogoś z bliskich. Najciekawszy moment był gdy można było nasypać do szklanki cukru jako pierwszej warstwy, następnie kawy. A potem z tych dwóch warstw stworzyć mieszaninę niejednorodną, która to z kolei zalana wodą traciła swoje właściwości na rzecz jednorodnej cieczy. Trudno powiedzieć czy takie doświadczenia mieli członkowie rodziny Tarasiewiczów. Niewątpliwie jednak nazwisko to jest bardzo zasłużone dla branży spożywczej, szczególnie w części dotyczącej artykułów kolonialnych.

Zanim jednak zajmiemy się dalej historią związaną z kawą warto przypomnieć, że ulica Grzybowska pojawiła się na blogu 3 lutego 2014 roku. Pisałem wówczas o Domu Prasy Wojskowej na rogu Grzybowskiej i Towarowej. A równocześnie o sąsiadujących z nim dwóch kamienicach przy Grzybowskiej 71 i 73. Nieodległą okolicę prezentowałem 21 sierpnia 2014 roku, gdy zajrzałem na Krochmalną. O rozebranych gmachach mennicy przy Pereca, Waliców i Grzybowskiej pisałem 11 maja 2014 roku. Na pobliską ulicę Waliców, a szczególnie w okolice kamienicy przy Waliców 14 zajrzałem 4 sierpnia 2012 roku. Z Waliców 14 jest blisko na Grzybowską 37. A dzisiejszy bohater znajduje się w tym samym kwartale zabudowy pomiędzy Grzybowską, Ciepłą, Ceglaną (obecnie Pereca) i Waliców.

Pluton - kawa z Grzybowskiej
Pluton - kawa z Grzybowskiej © oelka
Kawa znana była w Etiopii już w pierwszym tysiącleciu przed Chrystusem. Odkryli ją zapewne członkowie ludu Oromo. Zbierana była z jej naturalnych stanowisk. Spożywano ją jako gotowaną z dodatkiem masła i soi. Z czasem jej nasiona trafiły za sprawą kupców  arabskich do Jemenu. To tam zapewne opracowano metodę przygotowywania napoju z prażonych owoców.  Był to już okres od XIII do XV wieku. Napój rozpowszechnił się na całym Półwyspie Arabskim. W 1537 roku jako pierwszy Europejczyk opisał kawę Leonard Rauwolf. Jednak początkowo napój budził kontrowersje - pojawiały się zakazy picia np. w 1532 roku wprowadzono taki zakaz w Kairze. Podobny od 1511 roku obowiązywał w Mekce. Niektórzy ortodoksyjni wyznawcy Mahometa byli bowiem przeciwnikami spożywania pobudzającego napoju. Podobnie było w Imperium Osmańskim, które po przezwyciężeniu kontrowersji związanych z kawą stało się potęgą w handlu tym surowcem.
W Europie kawa pojawiła się zapewne w XVI wieku. Włoski botanik Prosper d’Alpino swoimi zapiskami najprawdopodobniej spowodował przeniknięcie słowa „caffè” do języków europejskich.  Dużą rolę w imporcie i uprawie kawy odegrały wschodnioindyjskie kompanie handlowe brytyjska i holenderska. Tu również kawę traktowano początkowo z podejrzliwością - niektórzy widzieli w niej jako pochodzącej z terenów arabskich dzieło szatana. Wątpliwości przerwał papież Klemens VIII zezwalając na spożywanie kawy. W XVII wieku w krajach kolonialnych rozpoczęto masową uprawę kawy. Na rozpropagowanie kawy poprzez obniżkę jej ceny mieli wpływ Portugalczycy kradnąc sadzonki z Gujany Francuskiej i rozpoczynając uprawy w Brazylii.
Ważną rolę w popularyzacji kawy odegrali Turcy. Z Turcji przez Mołdawię kawa trafiła do Polski. Wojna w 1683 roku przyczyniła się do upowszechnienia kawy w Cesarstwie Austriackim. Tu ważną rolę odegrał niejaki Jerzy Franciszek Kulczycki (niem. Kolschitzky) zakładając pierwsze kawiarnie.
Do połowy XIX wieku kawę na tereny Polski importowali kupcy bądź firmy zajmujące się handlem różnymi towarami. W połowie XIX wieku pojawili się wyspecjalizowani importerzy kawy. Różnicą w stosunku do czasów nam współczesnych było to, że w handlu była dostępna kawa surowa nie palona. Tego zabiegu każdy smakosz dokonywał indywidualnie, w domu, w specjalnym urządzeniu.



W 1881 roku do Warszawy sprowadziła się z Krakowa, a pochodząca z Ukrainy rodzina Tarasiewiczów. Tadeusz Tarasiewicz był z wykształcenia handlowcem, dyrektorem Banku Galicyjskiego i właścicielem firmy handlującej naftą i żelazem. Jednak w pewnym momencie zrezygnował z tego i przeprowadził się za granicę do Warszawy.
W 1882 roku założył firmę "Pluton". Prowadziła ona han­del kawą, herbatą, kakao. Produkowała surogaty kawy. Tarasiewicz zaproponował też nowość na warszawskim rynku jakim była przemysłowo palona kawa.
Siedziba przedsiębior­stwa początkowo mieściła się na ul. Świętokrzyskiej, następnie na Czerniakowskiej i Chmielnej, a w r. 1902 przeniesiona została na ul. Żytnią. Miała własną sieć sklepów detalicznych, których liczba stale wzrastała. Przed wybuchem drugiej wojny światowej, były czynne 23 sklepy w Warszawie i 7 w innych miastach.


Najbardziej znaną i ostatnią siedzibą firmy stała się posesja przy Grzybowskiej 37. W głębi działki zlokalizowano budynek fabryczny gdzie mieściła się palarnia kawy. Został on zniszczony w 1944 roku. Po wojnie rozpoczęto jego odbudowę jednak nacjonalizacja firmy i nieruchomości przerwały prace prowadzone przez Tarasiewicza. Obecnie miejsce dawnej fabryki zajmuje budynek mieszczący różne firmy i hurtownie.


Jedną z inwestycji zarządzającego od 1934 roku firmą Kordiana Tarasiewicza była budowa domu dochodowego na działce przy samej Grzybowskiej. Dom powstał w latach w latach 1936-37 według projektu Józefa Łowińskiego i Jerzego Ostrowskiego.
Uszkodzony podczas wojny został odbudowany tuż po zakończeniu wojny, bez większych zmian w wyglądzie elewacji.
Wybuch wojny przerwał rozwój firmy. W okresie okupacji Pluton zapewniał zatrudnienie chroniące przed łapankami i wywózką do pracy w Niemczech. W tym czasie firma angażowała się w różne dziedziny produkcji spożywczej - między innymi w produkcję marmolady i przetworów owocowych w Płudach, wówczas znajdujących się poza granicami Warszawy. 


Po wojnie Pluton w niesprzyjających takim inicjatywom warunkach próbował wznowić działalność. Niestety przejęcie nieruchomości na podstawie dekretu przez władze spowodowało brak zabezpieczenia kredytu i upadłość firmy. Długi spłacono w 1956 roku gdy udało się odzyskać nieruchomość przy Grzybowskiej 37 i z jej sprzedaży spłacić długi. Najbardziej znaną postacią związaną z firmą był Kordian Tarasiewicz (1910-2013). Po wojnie był między innymi dyrektorem firmy "Libella" produkującą chemię gospodarczą do 1957 roku. Był autorem wielu artykułów i książek.  Warto też wspomnieć jego ojca Michała - aktora występującego na scenach Warszawy, Krakowa i Lwowa. Poza działalnością artystyczną był też związany z Plutonem.
Od lat siedemdziesiątych XX wieku byłą siedzibą spółdzielni spedytorów "Polsped". Do dzisiaj od strony wschodniej przetrwała konstrukcja neonu reklamującego spółdzielnię.
Na koniec pozostaje pytanie o przyszłość kamienicy. Obecny właściciel działki chciałby ją rozebrać i budować w jej miejscu nowy znacznie wyższy budynek. Kamienica nie jest chroniona wpisem do rejestru lub gminnej ewidencji zabytków. Jedyną ochroną jest obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Władze Woli skłonne były zgodzić się na rozbiórkę. Po protestach społecznych nie wydano decyzji o rozbiórce. Budynek ma zostać ponownie wpisany do gminnej ewidencji zabytków, z której w 2013 roku go wykreślono.
Pozostaje mieć nadzieję, że nie zostanie rozebrana. Wartością tego budynku jest nawet nie tyle jego modernistyczna architektura ale historia związana z produkcją kawy w Polsce. Szkoda by jedynym śladem tej historii pozostał tylko nagrobek na Powązkach i może jeszcze charakterystyczny zapach z kubka na biurku.




  • DST 9.16km
  • Czas 00:32
  • VAVG 17.18km/h
  • VMAX 34.50km/h
  • Temperatura 9.7°C
  • Podjazdy 9m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śladem EKD - Tarczyńska

Środa, 18 marca 2015 · dodano: 31.12.2017 | Komentarze 2

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Pole Mokotowskie - al. Niepodległości - Pole Mokotowskie - Ondraszka - Wawelska - Krzyckiego - Dantyszka - Raszyńska - Zapolskiej - Mianowskiego - Uniwersytecka - Mochnackiego - Filtrowa - Asnyka - Niemcewicza - Tarczyńska - Daleka - Grójecka - Raszyńska - Tarczyńska -- Tarczyńska - Niemcewicza - Asnyka - Filtrowa - Krzywickiego - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska

Tarczyńska to obecnie spokojna ulica pomiędzy dwoma ważnymi dojazdami do centrum: Grójecką i Raszyńską. O bliskim sąsiedztwie Tarczyńskiej pisałem 4 października 2011 roku gdy stojąc przy Grójeckiej 17 przypomniałem historię skrzyżowania linii EKD i tramwajów u zbiegu Grójeckiej i Niemcewicza. Przez 36 lat pasażerowie EKD potem funkcjonującego jako WKD mogli z okien wagonów zobaczyć kamienicę przy Tarczyńskiej 11.

Teatralna kamienica przy Tarczyńskiej
Teatralna kamienica przy Tarczyńskiej © oelka
90 lat temu, 11 grudnia 1927 roku rozpoczęto planowy ruch Elektrycznych Kolei Dojazdowych. O EKD pisałem tu już kilka razy. 
O skrzyżowaniu z linią kolejową do Radomia pisałem 2 lipca 2012 roku. O taborze EKD/WKD pisałem z kolei 25 listopada 2012 roku. Z kolei 24 lipca 2013 roku prezentowałem ulicę Drawską, którą pociągi kursowały do 1975 roku. Na koniec tej wyliczanki przypomnę jeszcze opis Tworek z 14 września 2014 roku, gdzie w sąsiedztwie szpitala znajduje się przystanek EKD z kilkoma ciekawymi kolejowymi pamiątkami. Powróćmy jednak do Tarczyńskiej. Jak dotychczas nie udało się odnaleźć historycznych zdjęć pociągu jadącego Tarczyńską. Zamiast tego zobaczymy jak w latach 50. skład wagonów angielskich w drodze do Grodziska lub Milanówka pokonuje skrzyżowanie z ulic Nowogrodzkiej, Koszykowej i Raszyńskiej, aby za chwilę znaleźć się na  Tarczyńskiej.
Zbiory Klubu Miłośników EKD

Ulica Tarczyńska pojawiła się w końcu XIX wieku, gdy nieco poluzowano ograniczenia związane z zabudową terenów poza granicami Warszawy. Tarczyńska znajduje się w tej części Ochoty, która po wydzieleniu się z gminy Czyste, w 1909 roku znalazła się w obrębie Warszawy. Podobnie jak na Woli, Mokotowie i Grochowie skorygowano granice i przesunięto rogatki z placu Zawiszy na Grójecką w kierunku przyszłego placu Narutowicza.
Niewątpliwie ulica dzieląca trójkąt zbudowany przez Grójecką, Raszyńską i  Niemcewicza była dobrym rozwiązaniem przy parcelacji działek pod zabudowę. W 1907 roku przy Tarczyńskiej doliczono się trzydziestu posesji.
Podobnie jak w części Mokotowa najbliższej Śródmieściu na Tarczyńskiej stała się miejscem gdzie napotkać można było zabudowę sprzed I wojny światowej. Na niezabudowanych placach w okresie międzywojennym zaczęły wyrastać modernistyczne kamienice.
Najszybciej zabudowała się cześć ulicy pomiędzy Raszyńską i Daleką. Luźniej było w stronę Niemcewicza. Druga wojna światowa była przyczyną zniszczenia większej części budynków. Na zdjęciach lotniczych z 1945 roku widać, że większość budynków to wypalone mury. Do dzisiaj przetrwały te wcale lub najmniej uszkodzone. Pasażerowie EKD w 1927 roku większości zachowanych budynków nie mieli jeszcze szans zobaczyć przez okna wagonów. Powstały bowiem w kolejnych latach.
Najstarszym obecnie jest kamienica przy Tarczyńskiej 11 i budynek pofabryczny pod numerem 8.
Zacznijmy jednak od początku. Tarczyńska 1.


Budynek powstał koło 1931 roku, zajmując narożnik Raszyńskiej i Tarczyńskiej. Z racji położenia jest chyba jednym z najlepiej rozpoznawalnych budynków przy tej ulicy. Uszkodzony w czasie II wojny światowej doczekał się szybkiej odbudowy.
Tuż za nim znajdują się zbudowane w 1935 roku budynki pod numerami 3 i 3A. Jeśli spojrzymy na prawą stronę ulicy - nie zachowały się kamienice tworzące narożnik z Raszyńską. Po wojnie aż do lat 90. nie było tu konkretnej zabudowy. Pierzeję wypełniło dopiero  skrzydło hotelu "Sobieski". Ten budynek stał się podręcznikowym przykładem postmodernizmu w Warszawie. O tym stylu i jego obecności w Warszawie można przeczytać na stronie Tu było, tu stało w ciekawym artykule Anny Cymer.
Pierwszym budynkiem jaki przetrwał po tej stronie jest Tarczyńska 8.


Jest to zbudowany w okresie pomiędzy 1912 a 1915 rokiem gmach Fabryki Kapeluszy, Czapek i Filcu „Kriegel, Würfel i S-ka”. Do dzisiaj zachował się tylko budynek frontowy. Oficynę boczną i tylną zburzono podczas przygotowań do budowy sąsiedniego hotelu. Fabryka nie funkcjonowała tu zbyt długo. W latach 1933-34 wnętrza przebudowano sale szkolne według projektu Henryka Stifelmana. Potem gmach służył uczniom szkoły powszechnej numer 97. Ciekawa jest ściana szczytowa gmachu pofabrycznego i szkolnego zarazem od strony posesji numer 10. Zachowały się tu relikty sąsiedniego budynku. Widoczne są ślady stropów a nawet miejsca na belki stropowe nad trzecią kondygnacją. Widoczne są też resztki farby z wnętrz. Widoczne w głębi okna w budynku nr. 8 oraz szara tynkowana ściana szczytowa to pamiątka po czymś w rodzaju bardzo wąskiego dziedzińca-świetlika, jaki znajdował się między budynkami. O takich rozwiązaniach pisałem 6 września 2014 roku przy okazji opisu Hożej 1A i  wcześniej  16 lipca 2012 prezentując kamienice przy Lwowskiej 15 i 17. Warto też zwrócić uwagę na stalowe kotwy na ścianie budynku fabrycznego w kształcie litery X. W ten sposób kotwiono w ścianach belki stropowe. Był to często spotykany element ścian szczytowych. Widać też, że budynek został nadbudowany. Wyróżnia to inne wykończenie elewacji ostatniego piętra oraz wygląd górnej części ściany szczytowej.


Kolejny budynek to kamienica pod numerem 11, po drugiej stronie Tarczyńskiej. Jest to budynek warto osobnego wpisu. Wiele się w nim działo. Elewację możemy zobaczyć na tytułowym zdjęciu na samej górze. Budynek został zbudowany dla dla Spółki Udziałowej "Własność", założonej przez Jana Kaszyckiego. Z Tarczyńskiej po zniknięciu sąsiednich kamienic w stronę Dalekiej można niczym przez dziurkę od klucza podejrzeć pierwsze z dwóch podwórek tej ciekawej kamienicy. Ta przerwa w zabudowie posesji nie jest śladem zniszczeń wojennych. Po prostu nigdy tej części posesji nie zabudowano.


Najbardziej znaną postacią związaną z tym budynkiem był poeta Miron Białoszewski. W mieszkaniu nr 33 należącym do innego poety - Lecha Emfazego Stefańskiego, w latach 1955-1958 funkcjonował „Teatr na Tarczyńskiej”. Założyli go i prowadzili: Miron Białoszewski, Lech Emfazy Stefański, Bogusław Choiński, Maria Fabicka, Ludwig Hering, Stanisław Prószyński, Ludmiła Murawska, Hanna i Gabriel Ręchowiczowie, Małgorzata Komorowska, Waldemar Andrzej Lach oraz Sławomir Pacewicz. Teatr był wyjątkowy w tamtym czasie. Prywatne przedsięwzięcie artystów funkcjonowało poza oficjalnym obiegiem , bez nadzoru cenzury. Były to awangardowe, eksperymentalne przedstawienia podczas których publiczność tłoczyła się w mieszkaniu, co typowe dla tego czasu w oparach dymu z papierosów. Z premier tego teatru z pierwszego sezonu można wymienić "Wiwisekcję" według pomysłu Ludwika Heringa. W 1956 roku teatr wystawiał "Lepy", "Szarą mszę" i "Wyprawy krzyżowe".
Niemal na przeciwko koło 1937 roku powstała modernistyczna kamienica przy Tarczyńskiej 12. Budynek bez zniszczeń przetrwał do dnia dzisiejszego. 


Przy narożniku z Daleką po zniszczeniu dawnych kamienic pojawiły się w latach 60. bloki.
Za skrzyżowaniem z Daleką zabudowa przed wojną była już znacznie luźniejsza. Część terenu po stronie parzystej zajęło zaplecze biurowca kolejowego mieszczącego się przy Grójeckiej. Mimo to zachował się na tym obszarze modernistyczny budynek pod adresem 
Tarczyńska 22 zbudowany koło 1937 roku. Z tego okresu pochodzi też stojący w ogrodzie dom pod numerem 27, mieszczący dom dziecka. Kamienica przy Tarczyńskiej 22 doczekała się nadbudowy, która jak to często bywa nie kontynuuje podziału elewacji niższych pięter.


Na koniec pozostał narożnik Tarczyńskiej i Niemcewicza.
W latach 1962-68 powstał bardzo zbliżony wyglądem do bloków Osiedla Torwar - opisanego na blogu 17 sierpnia 2013 roku. Nie jest to dziwne, skoro został zaprojektowany przez duet architektów Jana Zdanowicza oraz Jerzego Baumilera. Blok chociaż stoi przy Tarczyńskiej posiada adres Grójecka 19/25. W końcu lat 90. w klubie "Dekada" od strony Grójeckiej umieszczono pudło tramwajowego wagonu typu N. Wagon jeśli dobrze pamiętam został sprowadzony ze Szczecina.


Skoro już było o tramwaju to na koniec warto powrócić do EKD. Narożnik Tarczyńskiej i Niemcewicza był jednym z największych wyzwań dla tej kolei. Wagony jadące w stronę Włoch, Milanówka czy Grodziska Mazowieckiego musiały pokonać łuk o promieniu 18 metrów. Poza terenem lokomotywowni było to miejsce o najmniejszym promieniu łuku. Dlatego też gdy tuż po wojnie przymierzano się do zakupu taboru w Szwecji (który nie doszedł do skutku) rzut wagonu wrysowano w ten łuk dla sprawdzenia jak wygląda jego skrajnia w tym miejscu. Problem zniknął w grudniu 1963 roku. Wówczas 8.12.1963 roku otwarto dla ruchu stację Warszawa Śródmieście WKD oraz przystanek Warszawa Ochota. Pociągi już teraz WKD opuściły na zawsze ulice Nowogrodzką, Tarczyńską i Niemcewicza.
Tarczyńska stała się w tym momencie tylko cichą ulicą osiedlową, bez żadnego znaczenia  w transporcie publicznym. Minęły od tego czasu 54 lata.

W ogłoszeniach tym razem nawiązując do tematu przewodniego również o kolei i kolejowej literaturze.
Dawno bowiem nie było okazji zachęcić do lektury Stalowych Szlaków. Tym razem krótko o numerach 3 i 4 z 2017  roku.




Stalowe Szlaki 3/2017

Dla czytelników z Warszawy i Mazowsza a także tych interesujących się kolejami wąskotorowymi najciekawszym materiałem w tym numerze jest zapewne opis wprowadzenia do ruchu lokomotyw Lxd2 na kolei grójeckiej. Bardzo ciekawy materiał do którego będzie okazja nawiązać w jednym z kolejnych wpisów, gdy dotrę do stacji wąskotorowej w Piasecznie. Jest również opis podbijarki znajdującej się na kolei wąskotorowej w Śmiglu. Z tematów na pograniczu kolei wąskotorowych i przeładunków są dwa materiały o wagonach przejściowych używanych do manewrów z taborem poruszającym się po różnej szerokości toru, oraz suwnicy bramowej zbudowanej przez zakłady w Solcu Kujawskim a znajdującej się obecnie w Śmiglu.

Stalowe Szlaki 4/2017

W tym numerze Stalowych Szlaków tematem przewodnim jest wagon motorowy GKP1 wyprodukowany przez fabrykę wagonów w Honowerze (HAWA). Wagon pracował na kolei wąskotorowej w Gnieźnie. Drugi, również wąskotorowy materiał dotyczy kolei Cementowi "Odra" w Opolu. Warto dodać, że jedna z lokomotyw, która tam pracowała została sprowadzona do Piaseczna. Może będzie jakaś okazja by ujrzeć ją przy manewrach na stacji w Piasecznie. Ciekawa jest informacja o muzeum "Stara Kopalnia" w Wałbrzychu. Z kolei normalnotorowych warto przeczytać o kolei zakładowej kopalni porfiru w Krzeszowicach, oraz o wprowadzeniu do ruchu w Polsce przez SKPL czeskich wagonów motorowych serii 810. Obsługują one ruch w Pleszewie, po torze normalnym. Można je napotkać również w Bieszczadach, na linii Bytów - Lipusz oraz Węgorzewo - Kętrzyn.
Warto też spojrzeć na zdjęcia Rogera Joanesa z lat 60. XX wieku. Wśród nich są fotografie kolei wąskotorowych z Ciechanowa, Nasielska i stacji Warszawa Targowa obsługującej linię do Radzymina. A linii normalnotorowych linii Skierniewice Pilawa w okolicy Góry Kalwarii.

Czasopisma można nabywać w sklepach (w Warszawie między innymi Przystanek Sklep, sieć EMPiK) oraz na aukcjach internetowych wydawcy - Luxtorpeda Ekspres.pl


A na koniec jeszcze wszystkim czytelnikom życzę udanego roku 2018.

Już wkrótce w kolejnym wpisie wybierzemy się na obecną Wolę, czyli teren dawnego Śródmieścia aby narobić smaku... ale komu to się właśnie wkrótce okaże.




  • DST 35.19km
  • Teren 0.71km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.11km/h
  • VMAX 43.60km/h
  • Temperatura 14.4°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Słodka Polna

Wtorek, 10 marca 2015 · dodano: 22.10.2017 | Komentarze 1

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - al. Wyzwolenia - Sempołowskiej - al. Armii Ludowej - Al. Ujazdowskie - Agrykola - Szwoleżerów - 29 Listopada - Czerniakowska - Suligowskiego - Podchorążych - Sielecka - Jazgarzewska - Sobieskiego - Beethovena - Witosa - Becka - Most Siekierkowski - Wał Miedzeszyński - Cyklamenów - Heliotropów -- Heliotropów - Cyklamenów - Wał Miedzeszyński - Wybrzeże Szczecińskie - Most Świętokrzyski - Wybrzeże Kościuszkowskie - Jaracza - Solec - al. 3 Maja - Kruczkowskiego - al. Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Aleje Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska

Po wizycie w dawnym zagłębiu producentów przeróżnych skór tym razem branża miła dla układu pokarmowego. Tak się bowiem złożyło, że w Śródmieściu funkcjonowało kilku większych producentów słodyczy. Od okolic placu Wareckiego (później Napoleona - opisanego 15 grudnia 2014 roku), a dokładniej od ulicy Górskiego 9, 11 i Szpitanej 8 swoją karierę zaczynała firma Emila Wedla. Tym razem jednak zostawimy sobie producentów czekolad i cukierków na inną okazję i skupimy się na ciastkach i ciastach. O jednym producencie z tej branży już pisałem. Jan Gajewski swoją ciastkarnię miał przed wojną przy Koszykowej 59. Po wojnie lokal otworzył przy Marszałkowskiej 80 - pisałem o tym 11 lipca 2013 roku. Był też właścicielem kamienicy przy Chełmskiej 38 - o czym pisałem 25 lipca 2013 roku. Jednak jego życiowym dokonaniem stała się bajaderka zwana złośliwie "przeglądem tygodnia", gdyż powstawała z resztek jakie zostawały w ciastkarni. Ta historia potwierdza tezę, że rzecz nienazwana nie istnieje. Takie zgniecione w kulkę resztki spojone czekoladą sprzedawało wiele ciastkarni, ale tylko Gajewski nadał temu nazwę przez co bajaderki sprzedawały się tak samo dobrze a nawet lepiej niż inne ciastka.
Nasz dzisiejszy bohater pochodził ze Szwajcarii, z kantonu Graubünden. Dla bywalców takich miast jak Davos czy St. Moritz nazwa tego kantonu powinna być znajoma. Do Polski ściągnął go wuj Andrea Semadeni (1802-1886), syn Caspera Semadeniego (1762-1839) pochodzącego z Poschiavo w szwajcarskiej Gryzonii. Cukiernię (zresztą niejedną) Semadenich pozostawmy na inną okazję, gdy uda się zajrzeć pod filary Teatru Wielkiego.

Blok w miejscu ciastkarni
Blok w miejscu ciastkarni © oelka
Giovanni Giacomo Lardelli - bo to o nim mowa najpierw odbył praktyki w różnych cukierniach w Lublinie, gdzie rodzina Semadenich również miała swój zakład a potem w Berlinie, Paryżu i Mediolanie. Zapewne pracował u szwajcarskich cukierników, gdyż udało się doliczyć, że cukiernicy z Graubünden prowadzili zakłady cukiernicze w 891 miastach Europy. Po powrocie do Warszawy Lardelli otworzył cukiernię przy Kruczej 49 - na rogu z Alejami Jerozolimskimi. Dzisiaj budynek w którym mieściła się kawiarnia nie istnieje. Miejsce to zajmuje blok z lat 50. XX wieku. Na zdjęciu wykonanym na ulicy Kruczej trzeci od lewej.



"Pasticeria di Milano" bo tak nazywała się cukiernia była pierwszą, która prowadziła sprzedaż wyrobów nie tylko do spożywania na miejscu, lecz na wynos. Był w Warszawie pierwszym, który od 1904 roku podawał herbatę ekspresową - do parzenia w ręcznie szytych jedwabnych woreczkach. Rok wcześniej ten wynalazek pojawił się w Londynie.
W 1905 roku w zakupionej kamienicy przy ul. Boduena 5 na rogu Jasnej otworzył cukiernię-kawiarnię o charakterystycznym wyglądzie wnętrza zupełnie innym od dotychczas spotykanego: na podłodze terakota, ściany wyłożone białą glazurą, na ścianach umieszczono wielkie lustra pozbawione ram. W cukierni obowiązywał co dzisiaj wydaje się już normą zakaz palenia. Jednak nie tyle ze względu na zdrowie niepalących gości, lecz po to aby "dym nie psuł ciast". To jednak nie przeszkadzało licznym bywalcom. Podawano tu lody w różnych smakach. Lody były pakowane w niezbyt praktyczne papierowe rożki. Od 1902 roku papier zastąpiono waflami używanymi z powodzeniem do dzisiaj. Kamienica w której mieściła się cukiernia powstała przed 1905 rokiem. Prawdopodobnie zaprojektował ją Władysław Marconi. Niestety nie przetrwała wojny. Dzisiaj miejsce po kamienicy przy Boduena 5 zajmuje rozbudowany biurowiec mieszczący Naczelny Sąd Administracyjny. Przez wiele lat pod tym adresem mieścił się charakterystyczny pawilon ze stacją obsługi samochodów.



W 1907 roku Lardelli nabył dwie posesje przy Polnej 20 i 22. O tej okolicy pisałem 20 października 2013 wspominając drukarnię przedwojennej "Prasy Polskiej" a po wojnie między innymi "Życia Warszawy". Kolejną okazją była wizyta w sąsiedztwie dzisiaj opisywanego miejsca na ulicy Oleandrów - 18 września 2014. W początku XX wieku jak to bywało na przedmieściach funkcjonowały tu różne fabryki. Drukarnia wcześniej była fabryką dywanów, bliżej przy Marszałkowskiej 17 mieściła się fabryka maszyn Karola Poszepnego. Marszałkowska 23 była siedzibą Fabryki Wód mineralnych i Leków "Motor". Przy Mokotowskiej 3/5/7 działała fabryka Maszyn Gostyńskiego. Jednocześnie też po drugiej stronie Polnej swoje miejsce posiadał tor wyścigów konnych przyciągający miłośników koni i hazardu.
Lardelli inwestując w południowym Śródmieściu chciał rozbudować wytwórnię ciast mieszczącą się na zapleczu cukierni przy Boduena. W 1909 roku zakład ruszył w nowym miejscu. Był mocno zmechanizowany. Większość urządzeń sprowadzono z Francji. Zakład był wzorowany na szwajcarskich wytwórniach ciast i czekolady. Dzięki temu mógł rozbudować cukiernię przy Boduena. W czasie I wojny światowej Lardelli przebywał poza Warszawą. Sprzedał też część swoich lokali. Warto dodać, że opisane cukiernie nie były jedynymi jakie otworzył w Warszawie. Po zakończeniu wojny największą chyba inwestycją była rotunda z cukiernią przy Polnej 30. Zlokalizowana została w sąsiedztwie fabryki, a jednocześnie w pobliżu toru wyścigów konnych. Gdy rozpoczęto wytyczanie alei Marszałka Piłsudskiego znalazła się przy przyszłym narożniku alei i ulicy Polnej. Dzisiaj miejsce to zajmuje blok z lat 60. XX wieku.


Po wybuchu II wojny światowej w czasie okupacji lokale Lardellego zostały otwarte. W cukierni przy Polnej doszło w 1940 roku do incydentu, podczas którego dyrygent występującej tu orkiestry obraził uczucia Polaków. Od tego czasu mieszkańcy Warszawy starali się tu nie zaglądać. Zdarzenie to bardzo przeżył Lardelli. W efekcie zmarł nagle w 1941 roku. Firmę przejęli syn syn Aleksander z żoną Margeritą oraz wdowa (trzecia żona Lardellego) - Władysława.
Po wojnie nie udało się uruchomić ponownie firmy. Aleksander zamieszkał więc w Szwajcarii.
Zabudowania przy Polnej nie zostały całkowicie zniszczone. Po wojnie przez wiele lat stał budynek fabryczny, który rozebrano w latach 60. przy okazji budowy osiedla przy al. Armii Ludowej. Z rotundy ocalały tyko mury zewnętrzne.
Dzisiaj jednym śladem istnienia firmy cukierniczej jest ślepa ściany budynków przy Oleandrów 6 i 8.


Ścianę można zobaczyć z przejścia pomiędzy blokami od strony al. Armii Ludowej lub od Polnej przez bramę wjazdową na teren na zapleczu bloków przy Oleandrów i al. Armii Ludowej. Jedynym nawiązaniem do historii miejsca była kawiarnia w bloku przy al. Armii Ludowej 17. Dzisiaj to też już nieco zapomniana historia.
Mało kto w Warszawie kojarzy parzenie herbaty ekspresowej, czy lody zapakowane w wafelku z nazwiskiem Lardellego.




  • DST 26.10km
  • Czas 01:30
  • VAVG 17.40km/h
  • VMAX 32.30km/h
  • Temperatura 7.3°C
  • Podjazdy 43m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Skórzana historia Okopowej

Niedziela, 8 marca 2015 · dodano: 15.09.2017 | Komentarze 4

Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego - Nowowiejska - pl. Zbawiciela - al. Wyzwolenia - Sempołowskiej - al. Armii Ludowej - Agrykola - Hopfera - Hoene-Wrońskiego - Bobkowskiego - Kruczkowskiego - Topiel - Browarna - Furmańska - Sowia - Grodzka - Wybrzeże Gdańskie - Wenedów - Słomińskiego - Międzyparkowa - Bonifraterka - Słonimskiego - al. Jana Pawła II - Stawki - Smocza - Anielewicza - Okopowa -- Okopowa - Anielewicza - Esperanto - Pawia - Smocza - Dzielna - Belottiego - Wolność - Żytnia - Sokołowska - Górczewska - al. Prymasa Tysiąclecia - Aleje Jerozolimskie - Kopińska - Szczęśliwicka - Barska - pl. Narutowicza - Filtrowa - Łęczycka - Ondraszka - Pole Mokotowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - pl. Zbawiciela - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska


Jednym z ostatnich pamiątek po obwałowaniach otaczających Warszawę od 1770 są poza budynkami rogatek, przebieg i nazwy niektórych ulic. W XIX wieku nazwa Okopowej występowała w różnych miejscach Warszawy w sąsiedztwie wałów otaczających miasto. Pisałem już o tym prezentując historię ulicy Podchorążych w sąsiedztwie Łazienek - 3 sierpnia 2014 roku. Likwidacja wałów w 1875 roku była okazją do przebudowy ulicy. W tym czasie miejsce widoczne na zdjęciu było wyrobiskiem cegielni. Pamiątką po cegielni była ulica Gliniana, która do czasu budowy współczesnego Muranowa dochodziła do Okopowej. Dzisiaj było by to miejsce na pierwszym planie zdjęcia. W 2014 roku powróciła na Muranów zastępując Jana Paszyna patronującego od 1964 ulicy zlokalizowanej na południe od dawnej Glinianej, którą wytyczono podczas budowy osiedla.

Okopowa od drukarni do centrum handlowego
Okopowa od drukarni do centrum handlowego © oelka
W latach 70. XIX wieku teren przy Glinianej i Okopowej nabył Stanisław Fryderyk Pfeiffer. Przejął po ojcu Walterze pochodzącym z Wirtembergii warsztat założony w 1750 roku zajmujący się produkcją i różnego rodzaju skór. Rozwijająca się firma mieściła się przy Lesznie pod numerem 48, potem przy Smoczej 43 (obecnie Smocza 21). Ten ostatni adres sąsiadował z terenem dawnej cegielni. Zakład przejęty w latach 80. XIX wieku przez synów Pfeiffera funkcjonował jako spółka. Zajmował teren od Smoczej aż do Okopowej i pomiędzy Glinianą a Miłą (wówczas na tym odcinku Sochaczewską) i Niską. Firma zatrudniała 480 robotników. W 1904 roku weszła w skład Połączonych Fabryk Garbarskich pod firmą „Bracia Pfeiffer, Szlenkier i Temler”. W zarządzie znaleźli się przedstawiciele wszystkich trzech rodzin. Pierwszą wojnę światową firma przetrwała mimo wywiezienia przez wycofujących się z Warszawy Rosjan części majątku firmy. Natomiast poważne problemy przyniósł wielki kryzys przełomu lat 20. i 30. gdy firma znalazła się na skraju bankructwa. Uratowało ją przejęcie przez Banku Spółek Zarobkowych od którego Stanisław Aleksander Pfeiffer wydzierżawił część obiektów kontynuując dzięki temu produkcję. Firma działała również w czasie wojny. Znajdując się na granicy z gettem fabryka stała się punktem kontaktowym. Józef Pfeiffer zarządzający fabryką umożliwiał Żydom ucieczkę z getta. Budynki fabryki zniszczone po Powstaniu Warszawskim odbudowano po wojnie, lecz tylko na części terenu bliżej Okopowej. Mieściły się tu Warszawskie Zakłady Garbarskie oraz Zakłady Wklęsłodrukowe RSW „Prasa– Książka– Ruch” - pod adresem Okopowa 58/72. Tu między innymi drukowany był tygodnik "Stolica". Budynki fabryki rozebrano w latach 90. XX wieku. W 3 marca 1999 roku w tym miejscu uruchomiono centrum handlowe.
To jednak nie koniec produkcji skór przy Okopowej. Nieco dalej pod adresem Okopowa 78 zachowały się jeszcze zabudowania przemysłowe. Obecnie opuszczone czekają na zagospodarowanie.


Kolejnym specjalistą od garbowania skór był Jan Gottfried Temler. Również pochodził z królestwa, ale z Saksonii. Jego pojawienie się w Warszawie zawdzięczamy Napoleonowi, gdyż Temler dotarł tu wraz z armią napoleońską. Swoją firmę uruchomił w 1817 czy 1819 roku. Co ciekawe formalnie firmę prowadziła żona Jana Gotfryda - Anna Maria z domu Franke. Produkcję prowadzono przy Ogrodowej 13/15. Jest to dawny narożnik Białej i Ogrodowej na przeciwko tylnej części zbudowanego w latach 30. XX wieku gmachu sądowego. Firmę po rodzicach przejęli synowie. W 1858 roku razem z Ludwikiem Szwede utworzyli spółkę, która nabyła w działkę pod obecnym adresem Okopowa 58. W latach 1859-61 zbudowano tam kompleks budynków fabrycznych do których przeniesiono produkcję z Ogrodowej. W 1856 roku Temlerowie w zakładzie przy Ogrodowej zatrudniali 60 pracowników. W 1903 roku przy Okopowej pracowało 350 osób. Dobra koniunktura skończyła się po I wojnie światowej. Odpadł eksport do Rosji, co udało się jeszcze zrekompensować, jednak wraz z reformą walutową w Polsce nastąpiło załamanie koniunktury w przemyśle garbarskim. Po wprowadzeniu do obiegu złotego, garbarstwo stanęło w obliczu niskich cen płodów rolnych oraz silnego spadku popytu. Spółkę z Okopowej podratowali sąsiedzi. Do zarządu spółki weszli przedstawiciele spokrewnionego z Temlerami rodu Pfeifferów, którym udało się przywrócić płynność finansową firmy. W 1939 roku w efekcie nalotów i walk o Warszawę na terenie garbarni pożar poważnie uszkodził zabudowania fabryczne przy Okopowej. W czasie okupacji firma działała pod zarządem komisarycznym. Kolejne zniszczenia przyniósł rok 1944. Zburzone zostały budynki stojące bezpośrednio przy Okopowej. Natomiast przetrwały bez zniszczeń obiekty w głębi posesji.


Po zakończeniu wojny Józef M. Pfeiffer doprowadził do uruchomienia produkcji już w czerwcu 1945 roku. Jednak to nie był dobry czas dla dużych firm prywatnych. W następnym roku narzucony został zarząd przymusowy. Firma funkcjonowała teraz pod nazwą „Zjednoczone Zakłady Stanisław Pfeiffer, Temler i Szwede pod Zarządem Przymusowym”. Kolejnym krokiem była nacjonalizacja i stworzenie na bazie firm Temlerów, garbarni przy Kamionkowskiej 43 oraz zakładu z Piaskowej 4 („G. Weigle i Synowie”) Warszawskich Zakładów Garbarskich nr. 1 przekształconych następnie w zakłady obuwnicze "Syrena". W 1960 roku zdecydowano o przeniesieniu produkcji obuwniczej poza Warszawę, co nastąpiło dopiero w 1975 roku. Później przy Okopowej 78 urzędowało MPO i firmy związane z transportem. Obecnie jak widać to na zdjęciach budynki są opuszczone. Zostały wpisane do rejestru zabytków, z wyjątkiem budynku biurowego widocznego po lewej stronie. Ten zbudowany w latach 20. XX wieku figuruje w gminnej ewidencji zabytków. Obecnie jest to jedyny duży zespół budynków przemysłowych zachowany przy Okopowej. Jest to też jedna z nielicznych pamiątek przemysłu garbarskiego w Warszawie. Ta dziedzina przemysłu jest bliska również dosłownie tym niezbyt licznym, którzy korzystają w swoich rowerach z siodełek pokrytych skórą.

A na koniec zaproszenie na grę miejską



Organizatorzy serdecznie zapraszają rodziców z dziećmi, młodzież i wszystkich zainteresowanych architekturą i urbanistyką. W grze mogą brać udział zarówno pojedyncze osoby, jak i zespoły. Rejestracja w godzinach 12.00-14.00 przy wejściu do Muzeum Ziemi w Warszawie. Maksymalna liczba zespołów: 20. Czas gry to ok. 60–90 minut.

Opis gry
Park Rydza-Śmigłego? Na pozór park jak park: drzewa, alejki, ławki. Spośród innych warszawskich terenów zielonych wyróżniają go na pewno monumentalne schody ze świetnym widokiem na równie monumentalny pomnik „Chwała Saperom”. Piękna okolica na sobotni spacer! Gdy się przyjrzeć uważniej parkowi i jego okolicom, można odkryć mnóstwo frapujących rzeczy. Tajemnicze napisy na murach, niecodzienne lampy, opuszczone budynki zamknięte na cztery spusty. Ulica, która wije się jak rzeka. Skatepark, który jakoś tak zachęca, żeby... usiąść? Spod tego, co dzisiaj, wyłania się bogata historia parku: i ta bliższa, związana z pomysłem na Centralny Park Kultury z lat 50. XX wieku, i ta dalsza – robotniczego Solca czy arystokratycznego parku na „Książecem”. Nie da się zrozumieć teraźniejszości, nie znając i rozumiejąc przeszłości. Podczas gry miejskiej „Co tu było, gdy parku nie było?” gracze wcielą się w architektów i urbanistów, którzy przygotowują się do stworzenia projektu w okolicy. Żeby zrobić to dobrze, chcą poznać park i jego okolice oraz wyobrazić sobie, jak wyglądał 50, 100 czy 200 lat temu. Poznają różne zakątki i obiekty, które przez lata zmieniały swoją formę i funkcję. Jakie tajemnice odkryją? Podczas gry zawodnicy będą musieli szybko łączyć fakty, wykazać się spostrzegawczością i kreatywnością. Czekają na nich 5 zadań kreatywnych na stacjach z animatorami. Dla najambitniejszych (i tych, którzy mają więcej czasu) przygotowaliśmy także samodzielny questing w poszukiwaniu ukrytych w parku informacji na podstawie zagadek i wskazówek.

Gra organizowana w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2017.




  • DST 15.88km
  • Czas 00:56
  • VAVG 17.01km/h
  • VMAX 31.60km/h
  • Temperatura 1.5°C
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt ??? [Singel]
  • Aktywność Jazda na rowerze

Intraco czyli stacja Muranów

Piątek, 6 marca 2015 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 0

Marszałkowska - pl. Defilad - Emilii Plater - Świętokrzyska - Prosta - Żelazna - Żytnia - Wolność - Belottiego - Dzielna - Smocza - Anielewicza -- Anielewicza - Karmelicka - Lewartowskiego - Stawki - Muranowska - Bonifraterska - Międzyparkowa - Słomińskiego - Wenedów - Wybrzeże Gdańskie - Bednarska - Dobra - Solec - Wilanowska - ks. Stanka - Bobkowskiego - Hoene-Wrońskiego - Hopfera - Agrykola - Al. Ujazdowskie - al. Armii Ludowej - Sempołowskiej - al. Wyzwolenia - Nowowiejska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska

Wracając dość późno ze spotkania na Andersa zatrzymałem się na moment przy skrzyżowaniu Andersa i Muranowskiej gdzie góra wieżowca rozmywała się momentami w chmurach. Ta okolica nie była dotychczas jakoś specjalnie opisywana na blogu. Dawno temu, bo 29 października 2011 roku prezentowałem wiadukt żoliborski po odbudowie i dawną pętlę trolejbusową przy Dworcu Gdańskim. Natomiast stacja Warszawa Gdańska pojawił się nieco wcześniej bo 11 czerwca 2011 roku, przy okazji wizyty parowozów na tej stacji. Tym razem jestem nieco bliżej bo na skrzyżowaniu ulic: Stawki, Andersa i Muranowskiej. O wieżowcach pisałem 30 września 2013 roku, prezentując zmianę panoramy Warszawy widzianej z Mostu Siekierkowskiego pomiędzy rokiem 2006 i 2013. Wówczas jednak pominąłem nie widoczny na nich budynek przy ulicy Stawki. Z kolei 28 października 2013 roku opisałem nie tak bardzo odległy od dzisiejszego miejsca wieżowiec przy placu Bankowym.

Szwedzki wieżowiec
Szwedzki wieżowiec © oelka
Dzisiejszy układ ulic w tym miejscu różni się mocno od przedwojennego. Co prawda Muranowska przez obecne skrzyżowanie przechodziła, ale na skos. Obecny odcinek ulicy Stawki od Pokornej do Andersa powstał po wojnie. Za to przed wojną istniała z tyłu za wieżowcem ulica Żoliborska, która w ostatnich latach powróciła za sprawą nowej zabudowy tych okolic, co można zobaczyć we wpisie z 24 lutego 2013.
Pora jeszcze wyjaśnić kwestię stacji Muranów. Nie chodzi tu bowiem ani o stację kolejową, stację metra czy popularny lokal kuturalno-gastronomiczny przy Andersa. Metro miało mieć na Muranowie stację o tej nazwie przy Anielewicza, a więc o jedno skrzyżowanie bliżej placu Bankowego. Jednak nazwa "Stacja Muranów" w miejscu wieżowca ma swoje uzasadnienie, związane z funkcjonowaniem tramwajów w Warszawie. 
W 1881 roku uruchomiono przy Sierakowskiej 7 zajezdnię (czasem nazywaną stacją) tramwajów konnych. Dzisiaj to miejsce zajmuje skrzydło bloku przy Stawki 2A. Elektryfikacja tramwajów przyczyniła się do budowy w sąsiedztwie nowej zajezdni przy ulicy Żoliborskiej 3/5. Obecnie to miejsce zajmuje wieżowiec. Jego tył od strony Żoliborza jest miejscem, gdzie znajdował się wyjazd z hali. Po likwidacji tramwajów konnych przy Sierakowskiej rozgościł się Wydział Sieci. Tu stacjonowała część wagonów gospodarczych. Tu też do czasu przeprowadzki na Młynarską ( o tej zajezdni pisałem 1 września 2014 roku) znajdowała się siedziba dyrekcji. Być może dlatego uroczyste otwarcie pierwszej linii miejskiego tramwaju konnego odbyło się na Muranowie 18 października 1881 roku o godzinie 13.00.
Całe gospodarstwo tramwajowe istniało tu do Powstania Warszawskiego. W czasie powstania była tu reduta broniąca się do 20 sierpnia. Niemcy zniszczyli zajezdnię. Po wojnie w latach 1946-47 były prowadzone przymiarki do jej odbudowy, jednak zrezygnowano z tego. Na Żoliborzu po wojnie zajezdnia znalazła się przy Włościańskiej w Centralnych Warsztatach Samochodowych ( pisałem o niej 30 listopada 2012 roku). Od 30 czerwca 1963 roku tramwaje zaczęły korzystać z nowej wówczas zajezdni "Żoliborz" na Młocinach, która na blogu pojawiła 18 maja 2013 roku. Jeszcze przed wybuchem wojny po drugiej stronie ulicy Żoliborskiej zaczęła powstawać pierwsza z prawdziwego zdarzenia zajezdnia autobusowa, która swoją rolę zaczęła pełnić już po wojnie. To jednak temat na inną okazję, przy kolejnej bytności w tamtej okolicy.
Po wojnie wraz z budową Muranowa zmieniono bieg ulic. Żoliborska i Sierakowska stały się częścią dużego trawnika, który do lat siedemdziesiątych czekał na swoją nową zabudowę.



Epoka rządów Gierka to nie tylko niespłacone kredyty i wielkie inwestycje, ale również kilka inwestycji zachodnich, szczególnie szwedzkich w Warszawie. Jedną z nich stał się wieżowiec w miejscu trawnika u zbiegu ulic Stawki i Andersa (wówczas występującej pod nazwą Nowotki). Inwestorem było Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Intraco. Budynek zaprojektował szwedzki architekt Petera Diebitsch. Inwestycję prowadziła szwedzka firma budowlana BPA Byggproduktion AB. Firma ta następnie, w latach 1976-78 zbudowała kolejny wieżowiec dla Intraco przy Chałubińskiego 8, będący pierwszym wieżowcem Zachodniego Centrum Warszawy (ex Intraco II, obecnie Oxford Tower)
Pierwotnie elewacja budynku była inna niż obecnie. Ściany budynku z klasycznymi oknami pokryte były płytkami ceramicznymi. Autorem elewacji i wnętrz był Mirosław Duchowski.  Z tym malarzem i projektantem spotkaliśmy się przy opisie charakterystycznej elewacji sali operacyjnej NBP przy placu Powstańców Warszawy, której był współautorem.
Budynek mierzy 107 metrów do powierzchni dachu, ma 39 kondygnacji.
W 1998 roku przeprowadzono przebudowę budynku. Stracił wówczas ceramiczną elewację. Jej remont podyktowany był odpadaniem płytek. Zamiast tego budynek otrzymał szklane ściany kurtynowe.


Z tym remontem, do którego przygotowania widać na zdjęciu wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. W trakcie montażu znajduje się Linden 8000 S, który pracował podczas remontu. Jego maksymalny udźwig wynosi Q = 50 t, maksymalna wysokość podnoszenia H = 139 m, a maksymalny wysięg R = 58 m. Co ciekawe przy budowie Intraco pracowały dwa żurawie pochodzące od tego samego szwedzkiego zresztą producenta tyle,że z rodziny 5000. Można je zobaczyć na zdjęciach Grażyny Rutowskiej z lutego 1975 roku, udostępnionych przez Narodowe Archiwum Cyfrowe np. tym o sygnaturze 40-W-83-7.
Od kilku lat pojawiały się informacje o przymiarkach do rozbiórki wieżowca. Problem z biurowcami z XX wieku jest taki, że trudno je dopasować do współczesnych wymagań, choćby ze względu na niskie kondygnacje i brak możliwości montażu instalacji pod stropem, czy sztywny podział pomieszczeń. W tych dniach pojawiła się informacja, że zrezygnowano z rozbiórki, natomiast przed wieżowcem na narożniku ulic Stawki i Andersa powstanie nowy budynek biurowy z ośmioma kondygnacjami, co oznacza zapewne rozbiórkę niskiej części biurowca. Czy to tylko zapowiedź, czy też dojdzie do realizacji tego pomysłu pokaże czas. Do tej części Muranowa będzie jeszcze okazja wrócić w kolejnych wpisach.


A na koniec zaproszenie na wycieczki piesze i jedną rowerową - ta już 26 sierpnia 2016 roku, w najbliższą sobotę o 12.00.
Zbiórka: róg ulic Kasprzaka i Ordona, południowa strona ulicy Kasprzaka.


Wycieczka rowerowa będzie zwiedzaniem części Woli na rowerze, nie będzie tu długiej trasy, będą za to częste postoje związane z prezentacją wybranych miejsc czy obiektów. Niektóre z nich były już opisywane tu na blogu. Prowadzić i opowiadać będzie autor tego bloga.